Pan Jotka napisał(a):

Oczywiście, że ja to rozumiem. Trudno, zebym czepiał sie Gaszyńskiego, że podpisuje umowy na więcj niż ma. Ale ogólnie to oznacza stoczenie się czeluści walki o utrzymanie. Nie bardzo rozumiem jak Wisła ma się sprzedać sponsorom walcząc o ogórki. Rozumiem rozstać się z Dudką, Gargułą, Stjepanovicem itd, ale Semir Stilić ciągnie grę tej druzyny! Zatrzymanie tego zawodnika to podstawa jak sie chce o coś walczyć. A chyba tylko grą o coś można przyciągnąc ludzi i sponsorów?
Nieważne. Oczekuję najgorszych rzeczy po najbliższych latach. obysmy tylko jak Widzew nie skończyli.
|
Ze sponsorem jest głębszy problem (mija już chyba 5 lat). Nie udało się go znaleźć nawet w sytuacji, gdy Wisła zdobyła MP i grała w LE, trudno spodziewać się, że nastąpi to teraz, w niepewnych czasach, gdy wiele firm raczej wycofuje się ze sportu niż weń ładuje.
Oczywiście nie ma całkowitego zastoju. Może zatem Kraków/Wisła jest mniej atrakcyjnym kąskiem dla reklamodawców niż Lech/Poznań, Legia/Warszawa czy Lechia/Gdańsk? Istnieje także możliwość, że nikt sensowny z pieniędzmi nie chce ładować kasy w klub Cupiała. Prawdopodobne wydaje się to, że Kraków jest po prostu biznesową pustynią (w porównaniu do Poznania, Warszawy, Gdańska), gdzie głównie zarabia się na turystyce...
Nie sądzę, żeby nasz byt w ekstraklasie był zagrożony. Musimy jednak poważniejsze aspiracje odłożyć do kieszeni. Najpierw przetrwanie, a dopiero potem powolne budowanie pozycji oparte na realnych wpływach a nie myśleniu życzeniowym.
Bardzo szkoda mi ewentualnego rozstania z Semirem, ale wyżej dupy nie podskoczymy. Więc, jeśli się dogadamy, to zróbmy to na racjonalnych warunkach.
Potencjalnie scenariusz Widzewa jest możliwy. Dlatego jeszcze z większą determinacją trzeba ciąć koszty. O ile dobrze pamiętam mieliśmy w tamtym roku wpływy na poziomie 16 mln (być może bez uwzględnienia transferu Chrapka i pieniędzy od Cupiała), co łącznie było na pewno niewystarczającą sumą, aby pokryć wszystkie koszty operacyjne, nie wspominając już o spłacie zadłużenia. Nie wiem, jakie oszczędności poczyniono w tym czasie, ale wpływy będą raczej sporo niższe (słaba frekwencja i brak gotówkowego transferu).
Mimo wszystko klub wysyła jakieś sygnały, że nie złożono broni. Przedłużamy umowy. Sprowadzamy nowych piłkarzy w naszym zasięgu finansowym. Komuś ciągle tam zależy i to chyba najważniejsze.