Myślę że szkoda czasu na wynalazki w rodzaju AS, przykurcza czy nadającego z Wysp kubusia. Patologia była, jest i będzie. Jeśli chodzi o mnie to, zanim ten temat zostanie zamknięty, chciałbym podzielić się kilkoma uwagami natury bardziej ogólnej, na temat minionych wyborów:
1. Zadecydowały dwa czynniki: fatalna kampania Komoruskiego (wynikająca prawdopodobnie z nieprawdopodobnej pychy i przekonania że zwycięstwo i tak ma już w kieszeni).
2. Obudzenie się elektoratu protestu symbolizowanego przez Kukiza. Wydaje mi się że wbrew opiniom niektórych spośród, utożsamianych z PiSem, publicystów, twierdzących że Kukiz jest V kolumną władzy, jego wejście do gry umożliwiło wykrystalizowanie się pewnej grupy wyborców, która stała się nagle skłonna zagłosować w II turze na Dudę. Obawiam się że gdyby nie fenomen Kukiza, wyborcy ci w zdecydowanej większości zostali by w domu,przyczyniając się do zwycięstwa Mordoru.
3. Wydaje mi się że dopiero dopełnienie się tych dwóch elementów opisanych powyżej umożliwiło AD zwycięstwo w tych wyborach. Ma to w sobie coś z cudu (nieprzypadkowo druga tura odbyła się w dzień zesłania Ducha Świętego)

.
4. Zwraca uwagę ze AD wygrał bardzo wyraźnie (0,5 mln głosów przewagi) przy naprawdę wysokiej, jak na Polskę, frekwencji. Gdyby ktoś przed II turą powiedział mi że AD wygra z Komoruskim przy frekwencji ponad 55% to powiedziałbym że opowiada duby smalone. A tu patrzcie Państwo ...
5. I jeszcze coś o tym forum. Pamiętam klimat dyskusji pomiędzy pisowcami, korwinistami, narodowcami i Bóg wie kim jeszcze, który miał tu miejsce przed wyborami. Było gorąco. Powiedziałbym że czasami nawet zbyt gorąco. I strasznie fajne było to że w momencie, gdy okazało się że za sprawą AD jest szansa na, przynajmniej częściowe, odsunięcie od władzy Mordoru, dyskusje się skończyły i wszyscy jak jeden opowiedzieli się za Dudą. Klimat z lat 80-81 i 89-90 którego zapewne większość z was nie zna. Bardzo pozytywnie odbieram to że, pomimo całej masy spraw które nas dzielą, wygląda na to że jest jeszcze więcej rzeczy które nas łączą. Oczywiście nie mam tu na myśli marginesu w rodzaju: czerwonego sołtysa, nawiedzonego antysemity, rozczarowanych palikociarzy czy innej patologii. Ale tak jak napisałem na początku, takie spady będą funkcjonować zawsze. Cały problem polega na tym aby pozostały tam gdzie ich miejsce: na marginesie.