Ludzie,
kwestia in vitro jest wbrew pozorom bardzo prosta i nie wymaga specjalnych zabiegów aby wszyscy byli zadowoleni, postaram się to wypunktować.
1. z punktu widzenia nauki i medycyny nie da się udawać, że nie ma się takiej formy zapłodnienia. Co do tego nie ma wątpliwości. Nauka kościoła nie jest radykalnie przeciwko in vitro. Jest przeciwko selekcji eugenicznej o czym za chwilę.
2. chce mi się płakać ze śmiechu jak pedzie i lesby, którzy nie mają szans na dzieci z biologicznego punktu widzenia lansują in vitro jako postulat wolnościowy i ideologicznie lewicowy - totalna bzdura.
3. in vitro powinno być dostępne i jest, natomiast jest to procedura długotrwała i droga, nie widzę uzasadnienia z punktu widzenia podatnika aby partycypować w wydatkowaniu pieniędzy na in vitro.
vide:
http://www.klinikabocian.pl/koszty-l...koszt-in-vitro
biorąc pod uwagę, że pojedyncza inseminacja jest niejednokrotnie niewystarczająca, to koszt mniej więcej ok 30.000 zł / parę. Dużo to i mało.
4. 30.000 zł z publicznych pieniędzy wolę wydać na żłobki i przedszkola dla dzieci już żyjących a nie spełniając "marzenia nieszczęśliwych ludzi". Przykre to co teraz napiszę: takie rzeczy się zdarzają, niepłodność jest w każdej populacji ludzi i zwierząt, jest to pewien % tych, którzy nie mogą mieć dzieci. Przyczyny są różne i nie będę w nie wnikał.
5. to co stanowi największą kontrowersje to selekcja eugeniczna czyli wybór najlepszego potencjalnie zarodka celem inseminacji. Pozostałe się zamraża, niby nic. To jest problem etyczny. Ludzie prezentujący dojrzałość w tym względzie nie mają wątpliwości. Podejście techniczne do eugeniki kojarzy mi się z filmem matrix i farmami ludzkich zarodków. Nie jestem ultrakatolem, tym bardziej z praktyką u mnie nie najlepiej, ale sądzę, że szkoda naszych pieniędzy z podatków na sztuczne płodzenie dzieci, których:
- nie ma gdzie przyjąć do lekarza,
- nie ma gdzie przyjąć do żłobka i przedszkola,
- rodzice są tak zapracowani, że zorientowali się przed 40stką że fajnie jest mieć dziecko.
Zajmijmy się tymi, którzy żyją, zapewnijmy takie warunki, żeby kobieta nie musiała przeciągać decyzji o ciąży do 35 roku życia. Kasa o którą upomina się lewactwo, bo umówmy się - za tym stoją ogromne koszty refundacji - powinna iść na edukację tych dzieciaków, które żyją w biednych rodzinach tzw Polski B, którą wiecznie PO wyśmiewała i nie inwestowała tam.
6. ja nie jestem temu przeciwny - stan nauki jest taki, że ludzie i tak to robią. Standardowe koszty wychowania dziecka to ok 200-250 tys. zł. Nie wciskajcie mi kitu, że kochający się ludzie z celem posiadania dziecka nie zbiorą 30 koła. A jak nie zbiorą? to trudno, lepiej w takim razie aby dzieci nie mieli, bo światłem i powietrzem go nie nakarmią.
Nie życzę sobie aby państwo dopłacało łysiejącym niedoszłym tatusiom i ich sfrustrowanym żonom w kredycie we franku do zapłodnienia in vitro. Chcą ? to płacić!!! a tak? trzeba było się rżnąć częściej i wcześniej.
Są naprawdę ważniejsze sprawy w kraju niż to.