Nie liczy się merytoryka, a zawsze sprawy wizerunkowe i wpadki. Nikt nie pamięta co merytorycznie powtarzał Tusk w 2007 roku podczas debaty z Jarosławem Kaczyńskim, ale za to wszyscy pamiętają o tym, że zagiął go pytaniem o "cenę chleba".
Duda trafi akcją z chorągiewką do podręczników dla politologów, ale nie zgodziłbym się z klasyfikacją bokserską, że wygrał przez TKO, a co najwyżej przed UD w 12 rundzie.
ABGwislakABG napisał(a):

|
Poza tym sam sobie w tym momencie zaprzeczyles. Duda zagaił do elektoratu Kukiza, który ma być tym elektoratem dodatkowym, czyli wg Twojego rozumowania powinien wygrać również i to starcie. Gloryfikujesz natomiast Bronka, który zamknął się w elektoracie anty PiS. To, na kogo glosujesz i czy wrzucisz nieważny glos malo mnie interesuje, nie wnosi nic do tematu. Nie rozmywaj, docieraj do clue sprawy.
|
Nigdzie sobie nie zaprzeczam. Nie wiem, czy się orientujesz, ale po I turze Duda zgarniał prawie połowę elektoratu Kukiza, a druga połowa miała nie iść do wyborów. Po pierwszej debacie Duda stracił kilkaset tysięcy głosów, w tym część głosów Kukiza, więc nic dziwnego, że nawoływał do głosowania właśnie do tego elektoratu, gdyż poparcie elektoratu PiS-u na poziomie ok. 90% ma jak w banku.
Natomiast Komorowski od 2 tygodni walczy o mobilizację swojego elektoratu, który poparł go jedynie w 60% w I turze wyborów, więc stąd to straszenie PiS-em, Kaczyńskim, Macierewiczem i odwołaniami do IV RP.
Konkludując Duda walczy o dodatkowe głosy (m.in. od Kukiza), a Komorowski gra na podwyższenie frekwencji (dopiero przy 48-50% ma szanse na wygraną), więc straszy PiS-em.
Obecnie poparcie elektoratu Kukiza wygląda następująco (wg. Palade):
Duda - 35%
Komorowski - 20%
Nie pójdą na wybory - 45%