Wyświetl pojedynczy post
Bronowianin
Banita
 
Od: 07.2006
Skąd: Kraków

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#1273
Stary 14.05.2015, 11:31
rafkur napisał(a):Wyświetl post
Nie mam nic do czarnuchów, mogą sobie pracować na polach bawełny. Problem jest taki, że bawełna u nas nie rośnie. Pozostaje dobitnie pokazywać na każdym kroku kolorowym przyjaciołom, że Polska to nie jest kraj dla nich. Cóż, może i prymitywne ale innej metody nie widzę a jakoś się przed tym syfem bronić trzeba.

(...)
Uważam ten wpis za jeden z najbardziej haniebnych, jakie dane było mi przeczytać na tym forum. Wyraża treści o charakterze jawnie rasistowskim - nie do mnie należą takie decyzje, ale za coś takiego przyzwoitość nakazywałaby ukarać autora banem.

Określanie innych ludzi za ich pochodzenie 'syfem' jest po prostu niedopuszczalne. Zaprezentowałeś tym wpisem prymitywną mentalność właściciela niewolników. Nie mogę pojąć, jak można tolerować tego typu teksty?

Polska, podobnie jak inne kraje rozwinięte lub rozwijające się, powinna pomóc wszystkimi możliwymi siłami mieszkańcom biedniejszych państw. Wyobraźmy sobie taką oto sytuację: w sadzawce w parku tonie dziecko, a całą sytuację widzi dorosły i sprawny fizycznie mężczyzna; może wyciągnąć tonące dziecko z sadzawki w zasadzie bez większych trudności - jedyną niedogodnością dla niego będzie to że zmoczy sobie nogawki u spodni i buty. Z pewnością większość z nas uzna, że jeśli ów mężczyzna nie pomoże dziecku, mimo że bardzo łatwo może to zrobić, to jego zachowanie będzie można ocenić jako naganne moralnie. Tak się składa, że podobna sytuacja jest z pomocą mieszkańcom biednych państw: wiemy o ich fatalnej sytuacji i możemy im pomóc w stosunkowo prosty sposób, nie tracąc przy tym niemalże nic (napewno nic istotnego). W dobie łatwej komunikacji i transportu nie ma żadnych przeszkód aby pomóc biednym z nawet bardzo oddalonych od nas części świata. Możemy część swojego dochodu przekazywać ludności biednych krajów, a część przyjąć do siebie. Jeśli ktoś sprzeciwia się temu, to napewno nie może powiedzieć iż jest 'dobrym człowiekiem', gdyż jego postępowanie jest tak samo naganne, jak mężczyzny z przykładu z dzieckiem tonącym w sadzawce.

Kolejną sprawą jest fakt że są innej narodowości. Cóż z tego że są z innego kraju? Czy jest to czynnik relewantny etycznie? Zdaje się, że nic nie przemawia za tym, aby różnice narodowe miały coś od siebie uzależniać. Mamy takie same zobowiązania moralne wobec nieznanego przez nas człowieka z Nigerii lub Kenii, jak wobec spokrewnionego z nami dalekiego kuzyna z Kanady czy Polaka z okolic Wałbrzycha. Wydaje mi się, że jeśli ktoś twierdziłby inaczej, to musiałby popaść w jakiś prymitywny szowinizm narodowy (nacjonalizm), którego nie sposób uzasadnić.

Wszystkie państwa powinny więc partycypować w pomocy dla mieszkańców Afryki i przyjmować ich z otwartymi ramionami (tym bardziej, że oni sami chcą dostać się do Europy i pragną tego - są więc wspaniałym materiałem na przyszłych patriotów i bardziej niż niektórzy z obecnych obywateli bogatych państw, zasługują na bycie beneficjentami życia w nich). Poza tym względem Murzynów mamy jeszcze jedną zaszłość: biały człowiek przez wieki był - a w dużej mierze nadal jest - bandytą żyjącym z wyzysku mieszkańców Afryki. Korzyści które mamy powodują szkody dla mieszkańców Afryki i całego tzw. 'biednego południa' - np. jeździmy dobrymi samochodami, czy używamy dezodorantów ze szkodliwymi substancjami, a mieszkańcy m. in. Afryki żyją przez to w zanieczyszczonym środowisku. Mimo tego, że ich trujemy i wyzyskujemy, to oni sami nie mają z tego żadnych korzyści. Taki jest świat ery globalizacji - często nawet nie wiedząc o tym, szkodzimy biedniejszym. Więc nasza pomoc względem nich nie byłaby żadnym poświęceniem, lecz raczej zwyczajną odpłatą za niesprawiedliwość i szkody, które im oraz ich przodkom wyrządzamy, i wyrządzaliśmy.
Odpowiedz cytując