|
Mnie to dziwi i zastanawia takie podejscie ludu wlasnie. Jest dwoch glownych kandydatow (przedstawicieli jakby nie bylo dwoch glownych partii w tym kraju), ktorzy traktowani sa jak swiete krowy i z gory zaklada sie, ze im nalezy sie 100 procent wszystkich glosow. Kto zaglosuje inaczej ten nie glosuje na tego kogo chce tylko odbiera swietym krowom glosy do tego glosuje na: faszyste, oszoloma, ruskiego agenta, Tymochowicza, Palikota wersje2.0 czy co tam tylko wymysla przedstawiciele.... swietych krow. Gdy w boju pozostana juz tylko swiete krowy wtedy w biegu przez plotki liczy juz sie tylko podstawienie nogi kontrkandydatowi. Cyrk trwa w najlepsze a swiete krowy i ich partie maja sie w najlepsze i tak juz od ladnych paru lat. Cytujac klasyka: " I nie zmienia sie nic".
|