Wystarczy świeży przykład, że chociażby pozwałem do sądu (bardziej jako rodzina, ale pisałem wniosek) jednego z prezydentów z ramienia PiS-u za jawnie ustawiony przetarg na lokal usługowy. Tak, w tym momencie jestem już w sporze prawnym z organem partyjnym z Nowogrodzkiej, który będzie musiał ratować biedaka, gdyby po procesie został na lodzie
