Korwin tak ich wspierał, że wylatywał kilka razy z UW i nie pozwolili mu dokończyć uczelni
Za Korwinem nie przepadam, wielokrotnie go punktowałem w wielu kwestiach, ale trzeba przyznać uczciwie, że jego życie w PRL-u to nie była idylla. Trochę przypominało to Kisiela, który był równie "pokorny".