Cytat:
|
W pierwszej turze - Kukiz/Korwin - Mikke ( przemyślenia w toku, chociaż w gruncie rzeczy - boję się, że na próżno wysilam mózgownicę )...
|
Nie jestem zwolennikiem Korwina ale przy takim dylemacie polecam głosować właśnie na niego. Dlaczego? Bo nawet przy przegranych wyborach (co jest oczywiście pewne) głos na Mikkego ma dalsze znaczenie. Ten głos przełoży się na najbliższe wybory parlamentarne. Jeśli Korwin zbierze np 7% głosów teraz to będzie to dobry omen na wybory partyjne. Kukiz i Braun mogą natomiast okazać się takim jednym wystrzałem. Dostaną w wyborach prezydenckich 1-5%, i co dalej? Będą czekać kolejne 5 lat żeby startować i dostać 5-15%?
Może to trochę dziwne podejście bo promuje partyjniactwo, które jest rakiem dla polskiej polityki ale chyba i rozsądne podejście. Jeśli bym gdzieś miał szukać wytłumaczenia na określenie "głos stracony" to właśnie tu bym się pokusił o to, że oddanie głosu na kogoś, kto wystartuje w jednych wyborach a później słuch może o nim zaginąć to właśnie taki stracony głos.
Cytat:
|
W wyborach prezydenckich nie ma to co prawda większego znaczenia, bo zapewne i tak wygra kandydat z opcji 'socjal' lub 'totalny socjal'. Natomiast już za niedługo wybory parlamentarne i jeśli prawicowcy nie będą działali razem, może się skończyć utratą szans na utworzenie jakiejkolwiek realnej opozycji w stosunku do PO/PiS.
|
Ten cały nurt antysystemowy powinien się ogarnąć i wystawić w wyborach parlamentarnych swoich kandydatów z jednej listy. To jest jedyne logiczne rozwiązanie w obecnej sytuacji. Dzięki niemu siła wszystkich głosów się kumuluje. Taka lista natomiast nie zobowiązuje do niczego. Nie jest to żadna koalicja czy zalążek wspólnej partii. Ani Korwiny, ani RN ani nikt inny nie ma na tyle rozwiniętych struktur i na tyle medialnych i doświadczonych polityków aby sensownie zapełnić swoimi nazwiskami listy w kolejnych wyborach więc naturalne powinno być to, że wystawiają wspólna listę i się dzielą, że w pewnym rejonie 1 dostają Korwinowcy, w innym RN, w innym KNP itd.