Temat: Bilety
Wyświetl pojedynczy post
siemstein
Senior Member
 
Od: 05.2007

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#11558
Stary 23.03.2015, 14:14
palikot napisał(a):Wyświetl post
Mniej więej wszystkie kluby angielskie, wszystkie kluby niemieckie, francuskie jak ogldam rówież nie widać wielkich wahań frekwencji
a teraz proszę o licytację wymówek, bo pieniądze, bo kolejka, bo zimno, bo termin, bo urodziny, bo dupa wołowa ze mnie a nie kibic
Haha, przepraszam, ale porównywanie naszej ligi i frekwencji z ligami angielskimi, francuskimi itp. jest jak porównywanie Mietka, właściciela sklepu meblowego do Rockefellera. Wszystkie z tych drużyn coś osiągnęły. Osiągnięciem można nazwać również gra w najwyższych ligach w tych krajach. Specyfikacja tych lig jest taka, że mecze w dole tabeli są równie emocjonujące co mecze w czubie. To po pierwsze.

Po drugie, frekwencja w tych krajach jest związana z rozwiniętą kulturą sportową. Kibice przychodzą na mecze nie dlatego, że utożsamiają się z klubem, a dlatego że wiedzą, iż zobaczą dobrą piłkę. To jest jak z wyjściem do kina. Grupa kibiców fanatycznych, czy "prawdziwych kibiców" jak Ty ich nazywasz jest podobna do ilości w Polsce.

Po trzecie, mecze w tych krajach nie przyciągają jedynie miejscowych. Są to również emigranci czy turyści, którzy stanowią zwykle ok 30% frekwencji. U nas taka sytuacja jest nie do pomyślenia, bo ludzie którzy oglądają ekstraklasę są wciąż uważani za masochistów. Tak u nas niestety wygląda sytuacja.

Nie chcę zagłębiać się w strukturę społeczną, a co za tym idzie sytuację finansową gospodarstw domowych, bo jak jest każdy widzi.

Dlatego w każdym klubie w Polsce, ale również na świecie większością są kibice przychodzący obejrzeć dobry mecz. W Polsce frekwencja zależy od dobrej gry zawodników, bo taka jest nasza mentalność, taka jest specyfikacja i poziom naszej ligi, żaden turysta, a przynajmniej mała ich ilość, nie chce oglądać naszej kopaniny.

Wniosek jest taki. Każdego kto przychodzi na mecze, nawet od czasu do czasu, jako tako identyfikując się z klubem, należy nazwać kibicem. O tych kibiców trzeba walczyć najbardziej (mówię o marketingu, promocjach), bo oni są najbardziej płochliwi.

A tak na marginesie, był już jeden piłkarz, który powiedział, że pikniki to nie kibice. Pikniki zostały, Małecki jest prawie persona non grata.
Odpowiedz cytując