|
Mi to wygląda na obustronną winę.
Jak Wawro myśli, że takimi ckliwymi wywiadami i graniu kartą "tylko my możemy być prawdziwie Wiślacką Akademią" sprawi, że będzie poważnym kandydatem do rozmów w sprawie umowy, to coś mu się pomyliło.
Skoro robił problemy Wiśle S.A., jakiekolwiek, a nadszedł termin do składania wniosków licencyjnych, to S.A. coś z tym musiała zrobić. I podpisała umowę z kim innym - tak działa biznes.
Co zapewne nie wyklucza, że jak strony pójdą po rozum do głowy, to mogą podpisać umowę i współpracować, bo co komu szkodzi mieć dwie akademie powiązane ze spółką. Ja tu widzę problem w tym, że Wawro poczuł się za mocny w negocjacjach, więc Gaszyński mu pokazał, ze wcale nie jest od niego uzależniony. Tak wychodzi z tego co mówią obaj panowie.
A latanie z tym do mediów uważam za kompromitujące.
|