|
Wątpię, aby Legia nie wystawiła najsilniejszego składu – może niech mnie Warszawiacy poprawią, ale odnoszę wrażenie, że w sytuacji agonii Widzewa zostaliśmy ich największym ligowym rywalem. W sytuacji w której są na fali i grają przy pełnym stadionie po prostu nie widzę jakiegokolwiek odpuszczania - tu będzie napinka na jak największe lanie (zawsze zresztą była, nie mówie już o ubiegłorocznym znęcaniu się nad niepełnosprawnymi, ale i np. 1-4 i 1-5 za czasów naszego dreamteamu), zwłaszcza w sytuacji gdy leżymy, kwiczymy i przyjedziemy bez Głowackiego.
Nie wierzę w jakiekolwiek zlekceważenie, naszą jedyną nadzieją zdaje się Moskal i jakikolwiek wpływ jaki wniesie na drużynę. No i nieprzewidywalność naszej kochanej ekstraklasy, w której my jesteśmy bodaj najbardziej nieprzewidywalnym zespołem.
|