Zestawienie słowa „honor” albo „przyzwoitość” z nazwiskiem Smuda tworzy oksymoron.

Do dnia dzisiejszego nie oddał premii za przehandlowany przez Zagłębie mecz. Teraz może sobie wygodnie usiąść na fotelu i śmiać się do rozpuku z tych, którzy dali się nabrać na te bzdety opowiadanie przez niego od czerwca 2013 roku. Sześćdziesiąt tysiaków na miesiąc w końcu piechotą nie chodzi. Ładnie się nachapie kasy za taką fuszerę jaką tu odwalił. Żyć nie umierać. Szkoda, tylko że takie „wakacje” zafunduje mu Wisła.