IncognitoTSW napisał(a):

1.Ginęli zarówno cywile postronni jak i cywile dozbrojeni przez stronę Piłsudskiego właśnie, więc ciężko ich nazwać "postronnymi". W stanie wojennym byli "postronni"?
2. "Zdrajcy, ale Polacy". Ot widzisz, dla mnie nie wystarczy mieć polskich dokumentów, żeby być uznawanym za Polaka.
|
ad1. Pięknie. W takim razie bądź jeszcze uprzejmy oszacować ilu spośród tych cywilów-ofiar (164) było "postronnymi" a ilu "zaangażowanymi"? Bo według znanych mi relacji ci pierwsi to był absolutny margines (ot gapie którzy zamiast siedzieć w domu, postanowili pooglądać sobie wojenkę i dostali jakimś rykoszetem, myślę że jako zagorzałemu "wolnościowcowi" wręcz nie przystoi Ci podnosić takiego argumentu, wszak każdy odpowiada samodzielnie za swoje "wybory", nieprawdaż?). W tym kontekście strasznie naiwnie (żeby nie użyć dosadniejszego słowa) wygląda próba dowiedzenia że nie był "postronnym" choćby Bogdan Włosik, który poszedł na mszę a został zastrzelony przez spanikowanego ubola. Bardzo jestem ciekaw, czy byłbyś na tyle "sztywny", żeby powtórzyć swoje "przemyślenia" o "niepostronnych ofiarach stanu wojennego" w latach osiemdziesiątych w takiej Hucie na przykład. Bo jeśli tak to gwarantuje że zostałbyś z miejsca uznany za ubola.
ad2. Fantastycznie. Okazuje się zatem że jedynym kryterium przestaje być liczba ofiar, ale że liczy się coś jeszcze ("bycie uznawanym za Polaka"). Dokładnie to chciałem usłyszeć. Wytłumacz mi w takim razie dlaczego uważasz że możesz zestawiać ofiary Polaków (powiedzmy, w ogromnym uproszczeniu, że mówimy o ofiarach zamachu majowego) ze zbrodniami popełnionymi na Polakach przez osoby które Polakami nie są (no bo trudno chyba za Polaków uznać Jaruzela czy Kiszczaka, wszak obaj walczyli z Żołnierzami Wyklętymi i zgodnie z Twoją definicją w ich wypadku: "dla mnie nie wystarczy mieć polskich dokumentów, żeby być uznawanym za Polaka") i argumentować że ci drudzy są mniejszymi zbrodniarzami, bo w trakcie stanu wojennego zginęło mniej osób niż w trakcie zamachu majowego?
Cytat:
|
A zamiłowanie do Gierka u pewnego starszego polityka z głównej opozycyjnej partii o programie socjalistycznym wynika zapewne ze skłonności obu panów do wydawania nieswoich pieniędzy.
|
W taki razie, żeby podtrzymać konwencję zadawania idiotycznych i nic nie wnoszących do dyskusji pytań retorycznych, pozwolę sobie zapytać z jakiej skłonności wynika zamiłowanie samozwańczego "krula liberałów" do zbrodniarza i sowieckiego agenta Jaruzelskiego? Aż sam się boję odpowiedzieć na to pytanie.
Ale żeby nie wpadać zupełnie w konwencję kabaretową zapytam bardziej serio: czy gdyby przed drugą turą wyborów prezydenckich JK nie próbował w jakikolwiek sposób pozyskać choćby części elektoratu postkomunistycznego, to dasz słowo że nie pisałbyś wówczas o tym że:
"w polityce ważna jest kalkulacja chłodna głowa. To jest zwyczajną gra. Emocje a w szczególności te złe są wrogiem." (że pozwolę sobie zacytować opinię jednego z Twoich kolegów korwinistów)?