Pan Jotka napisał(a):

Jesienią, ówczesny prezes Ludwik Miętta-Mikołajewicz prowadził apel do kibiców o tłumne przychodzenie na stadion, bo tylko zwiększone wpływy z biletów mogą uchronić zespół od odjęcia trzech punktów u progu nowego sezonu. Prezesowi Miętcie udało się spłacić dwa mln długów i uratować owe dwa "oczka". W nagrodę był wzywany na "dywanik" do Myślenic, za rzekome "żebranie" o przychodzenie na stadion.
http://sport.interia.pl/klub-wisla-k...ampaign=chrome
Jak tak dalej pójdzie to po raz pierwszy od 1998 roku usłyszę "Kutafonika" skandowane na stadionie....
|
Niesamowicie gówniany artykuł.
Proponuję zmienić tytuł na: "Franciszek Smuda: męczennik futbolu" lub "Wisła niszczy zaśłuzonego trenera".