wyar napisał(a):

Nie,nie chce mi sie szukac Twoich postow na temat Korwina,z calym szacunkiem,ale az tak wazne to dla mnie nie jest... Zapytalem,uniknales odpowiedzi,i tyle.
Co do liczby urzednikow - bardziej bawi Cie liczba kilkuset (okej,troche niedoszacowana),niz obecna liczba kilkuset tysiecy ? Nie widze zwiazku z osmieszeniem idei liberalizmu,ani dlaczego mialoby ich byc np. 200 00 tys. ? Dla mnie poglad,ze mialoby ich byc wlasnie tyle jest - jak to ujales -oderwany od czapy calkowicie. A swoja droga - jesli zalatwiasz w zyciu jakies interesy,to jaka liczbe urzednikow bylbys w stanie tolerowac (utrzymywac,spotykac sie,zalatwiac z nimi sprawy) ? Zawsze zadaje to pytanie roznym znajomym,i odpowiedz okazuje sie baaardzo podobna do tej korwinowskiej
A,i ostatnie - znowuz przebija ton lekcewazenia... Tzn.,co,myslisz,ze ja nigdy nie spotkalem Korwina ? A ludzi znam tylko z telewizorni ?
No dobra,jeszcze jedno - fajny zarzut o szarmanckim dziadku,ale czego oczekiwalbys od polityka ? Widze,ze przebywasz w Niemczech chyba... Byles na spotkaniu z zachodnim politykiem ? Bo ja z kilkunastoma na spotkaniach otwartych bylem,i nie zauwazylem,zeby w zachowaniu roznili sie od Korwina...
Dziwne to forum - niby ludzie maja cos do powiedzenia,ale wszystko traci jakims banalem i zwyklymi resentymentami,zamiast merytoryczna dyskusja...
|
Nie uniknąłem odpowiedzi, a jedynie dałem podpowiedź, abyś sprawdził moje stare wypowiedzi na temat Korwina co trwałoby zaledwie kilka minut.
Napisałem to dlatego, że dyskusja o JKM była prowadzona w tym temacie wielokrotnie i każdy wątek jest już tak zgrany, że ciężko oczekiwać, aby nagle pojawiło się coś nowego. Dlatego nie dziw się, że nikomu nie chce się podnosić pewnych kwestii po raz enty, gdyż to zostało przedyskutowane na wszystkie możliwe sposoby.
Osobiście należę do grona centrowych liberałów, dla których Korwin jest i był od zawsze passe ze względu na to, że zlepek liberalizmu rodem ze szkoły chicagowskiej z dokręceniem śruby w stylu prawego skrzydła partii republikańskiej oraz monarchistycznymi zapędami jest na tyle ciężkostrawny, że ja odpadam.
Odnośnie liczby urzędników to prawo parkinsona jest nieubłagane i nie znam kraju, który nie byłby podatny na taki wykładniczy wzrost liczby urzędników.
PS. Co do niemieckich polityków to ich kontakt z wyborcami jest zgoła inny od tego w naszym kraju i nie ma konieczności prowadzenia happeningów przez ekscentrycznych panów
