ABGwislakABG napisał(a):

Wiesz doskonale o jakim fragmencie artykułu piszę 
Co do pogrubionego fragmentu- mówimy o liczebności szpicy w Szczecinie, okrętów podczas Steadfast Jazz 2013? Niezaprzeczalnym faktem w Twej wypowiedzi jest coroczny BALTOPS, zwróciłbym uwagę na inny aspekt.
Chodzi mi o politykę Baracka Husseina Obamy. Patrząc na jego "dorobek" i sposób jej prowadzenia nie sposób nie mieć deja vu z polityką prowadzoną przez Neuville'a Chamberlaina i słynnej polityki appeasementu.
Pokłony przed królem Arabii Saudyjskiej? Czemu nie. Lizanie tyłka Kubie za darmochę? Ok. Podpisanie układu START z 2010r. (mam świadomość, że nawet taka ilość głowic jest w stanie całą ludzkość X razy wytępić) - no problemo.
Ich Strategia Bezpieczeństwa Narodowego wypracowana przez Obamę i jego zespół (z 2010r.) zakładają przeniesienie koncentracji gospodarczo-militarnej na rejon Azji Płd.-Wsch. Spada więc znaczenie obszaru Europy i Unii Jewropejskiej jak i ich bezpieczeństwo. Określa on jasny kierunek jaki interesuje Yankesów.
NATO- ostatnia "koncepcja" strategiczna? 2010 rok. Objętość? 11 stron (chyba ryży pisał), 3 części merytoryczne (a nie, to nie ryży). Czy to w ogóle jest koncepcja? Brak sformułowanych jasno celów polityki NATO, same ogólniki, funkcjonalnych programów działania nie ma, 0 wytycznych. Ogólny program definiowania i realizacji planów i zamierzeń? Ależ skąd. Reakcja na otoczenie? Nie. Cokolwiek jest, napisane baardzo ogólnikowo (sama objętość na-to wskazuje).
Z takiej koncepcji to... bardziej deklaracja polityczna.
Odnośnie Polski...
Zgodność z art. 5 traktatu? Nic nowego. Utrzymanie równowagi geograficznej? Żadnych konkretów. NATO, a Unia Europejska? Żadnych konkretów.
Wiślak68- Twoje podejście odnośnie Stanów jako światowego szeryfa wprowadził Clinton w 1996. Tyle, że jest już nieaktualne. Chiny już są 1 gospodarką świata. Nie wiem jak Ty, ja nie czuję się zbytnio bezpiecznie.
A Bronek śpi w swojej WSI. Zieeew...
|
Przepraszam za opóźnienie w odpowiedzi. Praca. Ale ad rem. Zacznę od końca.
1. "Nie wiem jak Ty, ja nie czuję się zbytnio bezpiecznie"
Ja również. Tyle tylko że, nazwijmy to, polemika, dotyczyła zupełnie innego problemu. A mianowicie: czy, mając świadomość tego że sytuacja jest bardzo niestabilna, próbować grać wszystko co się tylko da aby ratować niepodległość czy, uznając że i tak zostaniemy "zdradzeni przez Zachód jak w 1939" wypiąć poślady i w tej pozycji czekać na Władimira. Myślę że bylibyśmy wyjątkowymi idiotami gdybyśmy, pomimo tego że nasza sytuacja jest dramatycznie lepsza niż w 1939 (brak dwóch frontów, brak konieczności walki w izolacji, znacznie krótsza granica do obrony itp, itd), poddali się Putinowi na samo hasło że, "Zachód i tak nas zdradzi".
2. Podkreślę jeszcze raz: moja wypowiedź dotyczyła bardzo wąskiego zakresu ewentualnego współdziałania w ramach NATO, a mianowicie izolowanego ataku przeprowadzonego przez Rosję z enklawy kaliningradzkiej. Starałem się wskazać koledze TSW że, podobny atak nie ma zupełnie żadnego sensu, a co za tym idzie, jego argument że graniczymy z Rosją, jest z punktu widzenia militarnego zupełnie bez znaczenia (bo w przypadku ataku na Polskę, Rosja i tak musiała by przygotować znacznie szerszy plan operacyjny.
3. Jeśli chodzi o uwagę że: "Chodzi mi o politykę Baracka Husseina Obamy" to bez popadania w euforię, ale trudno nie zauważyć różnicy pomiędzy stanowiskiem Obamy z początku pierwszej kadencji, a tym co prezentuje teraz. Poza tym Obamie kadencja kończy się już niedługo, a wystarczy chociażby zapoznać się z wypowiedziami generałów amerykańskich aby zobaczyć że nawet Obama nie jest w stanie zmienić trendu.
4. To samo z "koncepcją strategiczną NATO". Przywoływanie zapisów z 2010 trudno odebrać inaczej niż demagogię. Jeśli nie zauważasz że po interwencji moskiewskiej na Ukrainę w samym NATO nastąpiły widoczne zmiany, to radziłbym prześledzić takie działania jak: intensyfikacja manewrów, stała obecność wojskowa w Europie wschodniej, sprzedaż krajom z tego regionu nowej generacji sprzętu itp, itd.
5. Jeśli chodzi o przesunięcie ciężaru polityki amerykańskiej do Azji to mieliśmy z tym do czynienia, ale było to w sytuacji gdy Rosja miała być "sojusznikiem" Zachodu i pomagać w "trzymaniu w ryzach" Chin. Sytuacja zmieniła się o tyle że Putin zaczął zgłaszać aspiracje globalne. Jaka będzie reakcja USA, nikt nie może być pewien, ale sądzę że raczej nie pozwolą Moskwie na zbytnie urośnięcie w siłę. Poza tym warto pamiętać że: najdłuższa granica świata jest między Chinami a Rosją, oba kraje już od jakiegoś czasu ostro rywalizują o wpływy w Azji Środkowej, Chińczycy potrzebują surowców które znajdują się na bardzo słabo zaludnionej Syberii a oba kraje mają już doświadczenia bezpośredniej wojny (chociażby tej z 1969).