W takim razie, aby zachować konwencję zaproponowaną przez dyskutanta (z góry przepraszam osoby postronne za dosadność) zaproponuję aby kolega, w ramach swojej koncepcji "realistycznej", zamiast wysyłać husarię, czołgi, F16 itp, itd na Moskwę sprawił sobie wazelinę i poćwiczył wypinanie pośladów, tak aby nowy Pan był zadowolony z "usług" świeżo podbitego wasala. Jest szansa że w nagrodę master pozwoli wiernemu słudze wcielać w życie ideały "wolnościowe" (oczywiście w wersji sowieckiej).
Gdy pomyślę sobie że nasi dziadkowie w 1939,będąc w dramatycznie gorszej sytuacji, zrobili co trzeba, to patrząc na takich "realistów", zastanawiam się do jakiego stopnia siedzi w nich taka zwykła, ohydna, czerwona komuna.
Ciekawe czy 1 marca takie typy będą krzyczeć: "cześć i chwała bohaterom"
