|
Mecz na poziomie dna ekstraklasy. Trudno cokolwiek dobrego powiedzieć o grze któregokolwiek zawodnika, może poza Buchalikiem.
Byliśmy słabsi fizycznie i biegowo, ogrywani niemiłosiernie w pojedynkach 1 na 1. Środek w ogóle nie istniał. Katastrofalne straty, którego ukoronowaniem było asysta Sadloka.
Wszystko co złego w grze wiosennej Wisły zaczyna się w głowie trenerskiego dyletanta i jego dziewiętnastowiecznych metod treningowych. Trenera, który zatrudnienie nieźle kosztuje. Cały jego wkład to machanie rękami i zwalanie na wszystkich wkoło własnej nieudolności.
Ciekawe czy w klubie znajdzie się ktoś mocny i odważny by go wywalić.
Frekwencja - a miało być tak pięknie.
|