|
Ja odnoszę wrażenie, że taki Głowacki w wielu meczach nie tylko ścierałby się z przeciwnikami (jak wczoraj z Milą czy chyba Makuszewskim), ale i ze swoimi - jakby sponiewierał czasem Burego albo Boguskiego, Gargułę, Jankowskiego za tę ich ciamajdowatą grę, to potem by się bali tak nijako grać.
Pojęcie, którego wy nie znacie. Dzisiaj wrogu, wczoraj bracie.
|