Wyświetl pojedynczy post
Jaroo1
Senior Member
 
 
Od: 03.2009

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#30697
Stary 05.02.2015, 01:31
Smuga, próg wyborczy powinien być na takiej zasadzie, że jeśli partia X zdobędzie np 100 tysięcy głosów to już zasługuje na mandat, przy obecnym stanie czyli około 30mln uprawnionych do głosowania, z czego głosuje około 50% to wychodzi, że te 100 tys głosów to jest powiedzmy 0,7% głosów.
Nie pojmuję jaka grupa 100tys reprezentantów może nie mieć swojego przedstawiciela, nie pojmuję tym bardziej jak grupa około 700 tysięcy Polaków - tyle mniej więcej ludzi przy frekwencji 50% oznaczałoby poparcie poniżej 5% (wynik KNP z ostatnich wyborów to 150 tys głosów czyli 1,06% więc mnożymy przez 5 liczbę osób co da około 700 tys).
Tym bardziej nie rozumiem jak grupa - zakładając, że frekwencja wyniosłaby 75% - około 1 200 000 Polaków - bo tyle wyniósłby mniej więcej wynik trochę poniżej 5% głosów jeśli głosujących byłoby 75% - mogłaby nie mieć swojego reprezentanta w rządzie. Przecież to jest ....a jakaś kpina.
100 tysięcy osób może składać projekty ustaw dzięki OIU ale już 100 tys, 200, 400 a teoretycznie tak jak pisałem nawet ponad milion nie zasługuje na swojego reprezentanta. Przecież to jest kpina z ludzi. Jesteśmy traktowani w tym systemie jak debile i tak jak pisałem wszelkie podstawy tego systemu nie są logiczne, nie trzymają się kupy.
Jak to się mówi, tu nie ma co zmieniać, to wszystko musi bomba .......nąć i trzeba budować od nowa.
Nie wiem co za frajerzy wymyślili ten próg na poziomie 5%. Ale wiem po co on jest. To jest taki ostateczny bezpiecznik, który zapewni nietykalność partiom przy korycie. One mają finansowanie z budżetu państwa, one mają media, układy i układziki, mają stołki pozajmowane tu i ówdzie, mają wielkie struktury i kto normalny się przebije do Sejmu w takich warunkach? Jak na wstępie musi zebrać setki tysięcy podpisów aby w wyborach wystartować, musi sam płacić za wszystko, nie dostanie się do mediów a nawet jeśli mu się uda to na koniec dostaje obuchem w ryj i ma zdobyć 5% głosów w wyborach. Kto normalny takie coś jest w stanie uczynić? Naturalne jest, że jedne nieudane wybory i właściwie partia znika, nie ma finansowania, nie ma kasy, każdy musi pracować na życie a dopiero potem politykować, pozamiatane. Być może uda się KNP lub RN kiedyś ale to są ewenementy. Pierwsi są na scenie od zawsze wraz z JKMem, a drudzy budują poparcie na prawdę od podstaw (i tak powinno być) i są ideową partią, skupiają ludzi o poglądach narodowych czyli akurat taką komórkę, która ma szansę na rozwój, na stworzenie własnej partii. Przykładowo gdyby ktoś chciał zrobić jakąś partię lewicową to się nie przebije bo SLD mu głosy zabierze, prawicowa partia to z kolei podobno PiS i on też pozabiera głosy itd.
Próg wyborczy to również świetny argument dla bandy czworga "nie marnujcie głosu, głosujcie na nas". ....a, żyjemy w demokracji a jakieś szmaty nam mówią czy możemy zagłosować na RN, Korwina czy nawet Palikota. Jak w demokracji, ktoś przed wyborami czy nawet po nich może mówić o marnowaniu głosu? To na .... mnie ta demokracja jak nawet mi będą wskazywać na kogo mam głosować? No i samo ząłożenie marnowania głosów jest fajne bo rzeczywiście większośc pomyśli, że jednak lepiej zagłosować na mniejsze zło i się do tych mandatów dorzucić swoim głosem, mieć wpływ na podział mandatów głosując na PO-PiS niż zagłosować na kogoś z poza sejmu, kto i tak mandatu nie powącha. Dwie pieczenie na jednym ogniu upieczone, nie dość, że system progiem wyborczym premiuje bandę czworga, na która ludzie głosują na siłę to jeszcze degraduje nowe partie.
Byłby próg to by się skończyło pieprzenie głupot, ludzie by mieli inne podejście do głosowania bo by wiedzieli, że wystarczy ich 100 tys i będą mieli swój mandat, swojego polityka w rządzie. Wiedzieliby, że jak nie od razu to może po woli się uda coś zmienić, a tak to częśc też wychodzi z założenia "nie głosuję bo i tak mój głos nic nie zmieni".
drozd:
Co powiesz jak okaże się, że Wisła awansuje, będzie grała lepiej niż wcześniej, a pomysły Królewskiego przyniosą jednak dobry efekt? Znajdziesz w sobie choć odrobinę taktu, by chociaż przeprosić?...
...Przeprosisz? Łaskawca. W dupę sobie wsadź przeprosiny pajacu zasrany. Jak nie awansujemy to przeproszę...
...Jak nie awansujemy to przeproszę, że nazwałem cię zasranym pajacem. Jeżeli awansujemy nie przeproszę i będę aktualną sraczkę przypominał.