IncognitoTSW napisał(a):

Trudno, żeby definicja podana na poczekaniu przez człowieka zupełnie nie z branży usatysfakcjonowała kogoś obeznanego w temacie ekonomii.
Mogę Ci powiedzieć co to oznacza dla mnie, pewnie też się do czegoś przyczepisz.
1. "Dążą" - czyli przygotowują i stopniowo wprowadzają ustawy, które są konieczne do funkcjonowania punktów 1-4, oraz znoszą ustawy, które utrudniają funkcjonowanie punktów 1-4.
2. Taka, w której każdy może produkować, sprzedawać, kupować co chce. Sam decyduje o tym co wolno mu produkować, sprzedawać, hodować, kupować. Sam decyduje jak dany produkt ma wyglądać, jakie wymogi ma spełniać. Ceny produktów i usług kształtują się na rynku i to rynek określa ilość tych produktów i odbiorcę.
3. Na wprowadzaniu regulacji, ot choćby produkcja zabawek i mnóstwo wymogów, które trzeba spełnić, żeby pozwolono jednej osobie ją wyprodukować i sprzedać, a drugiej kupić. Po drugie, na forowaniu, wspieraniu jakiejkolwiek formy działalności gospodarczej i faworyzowaniu ją nad drugą. Przykładem wspieranie gospodarstw ekologicznych bardziej niż innych. Dobry produkt sam się powinien obronić.
4. Czysto w sprawy gospodarcze - zerowa.
5. Proste - czyli takie, które nie wymagają dużo czasu by się rozliczyć, nie wymagają pomocy doradcy podatkowego, są zrozumiałe dla zwykłego małego przedsiębiorcy. Do tego dorzuciłbym też "niskie". Tylko już nie pytaj co znaczy niskie.
|
Przepraszam że odpowiadam z opóźnieniem, ale byłem ostatnio niedostępny, a mimo wszystko nie chciałbym aby powstało wrażenie że wystornowałem się z polemiki. Rozumiem że możesz uznać że moja odpowiedź jest już taką "starocią" że nie warto na nią odpowiadać tym niemniej:
1. Na pewno nie chcę się "czepiać". Mam nadzieję na fajną polemikę. I dlatego od razu: jeśli dla Ciebie "dążyć" znaczy "
przygotowują i stopniowo wprowadzają ustawy" to z definicji eliminujesz z grupy "prawicowej" np: amerykańskich libertarian którzy mają taka szansę na "wprowadzanie ustaw" jak świnia na to żeby zobaczyć niebo. W tym kontekście o "korwinowcach" nie warto nawet pisać...
2. Jeśli gospodarką wolnorynkową ma być taka która: "
każdy może produkować, sprzedawać, kupować co chce" to obawiam się że niestety taka nigdy nie istniała i istnieć nie będzie. Chociaż producenci narkotyków czy pornografii przyklasnęli by takiemu pomysłowi bardzo ochoczo.
3. Zastanawia mnie w takim razie czy takie same kryteria, braku forowania, zastosowałbyś do np: przemysłu zbrojeniowego? Bo jeśli tak to ruscy bardzo by się pewnie z tego powodu ucieszyli.
4. Patrz punkt 4 powyżej. Jako przykład.
5. Nie chcesz abym pytał co to znaczy "niskie" (choć takie pytanie wydaje się być oczywiste) to zapytam kto to jest "zwykły mały przedsiębiorca". Bo znam sporo takich i wiem że rozpiętość jeśli chodzi o "zdolności poznawcze" (w tym umiejętność samodzielnego przygotowania deklaracji podatkowej) jest dramatycznie duża. Co dla jednego jest "pestką" dla drugiego staje się "Himalajami". Przyjęcie jako kryterium "łatwości podatkowej" stopnia ich zrozumienia przez "zwykłego przedsiębiorcę" to mniej więcej tak jak zdefiniowanie ryby jako czegoś co pływa.