Krav napisał(a):

Niech zgadnę - to ten sam Kościół, reprezentowany przez ks. Sowę, ks. Rasia i ojca Gużyńskiego ? . Skoro jesteś ostatni do otwierania/zamykania drzwi świątyni to proszę Cię, zamilcz, bo nie o tym pisałem. Jeśli nie czytałeś poprzednich postów i nie wiesz o co chodzi i w jakim kontekście była opisywana przeze mnie sytuacja - przeczytaj i później się udzielaj.
I tak - dla mnie hipokryzją jest to, że "wyznawcy" Owsiaka i sam Owsiak najeżdża na Kościół przy każdej nadarzającej się okazji, a później widzę z puszkami WOŚP-u jak zbierają w jego pobliżu czy nawet jak Arapho stwierdził, niemalże w środku to tak -jest to dla mnie hipokryzja.
Aha - pisząc wcześniej o kościele, miałem na myśli kościół jako obiekt purysto językowy.
|
Ja purystą językowym? Uchowaj Boże!
Informację o znaczeniu wielkości czcionki zamieściłem jedynie ze względu na własny wpis, by zostać właściwie zrozumianym i uniknąć podejrzeń o niekonsekwencję w pisowni.
Zapewniam, że przeczytałem większość (fakt- nie całość) niniejszego tematu, ale w tym konkretnym przypadku i tak jest to wiedza zbędna, gdyż odniosłem się do konkretnej "myśli" zawartej w jednym poście. Spróbuję wyjaśnić precyzyjniej: jeżeli wchodząc do kościoła, na widok ludzi z puszkami Twoją pierwszą myślą było, cytuję:" co oni do c..ja ciężkiego tu robią"- to, wybacz proszę, ale między taką postawą a nauką tegoż Kościoła dostrzegam pewną sprzeczność.
Kolega Gwiaździsty zwrócił był uwagę, że zapewne za te- zebrane pod kościołem pieniądze, niejaki Juras udzielał ślubów wedyjskich. Cóż, na Woodstoku nie byłem, za stary jestem, ale z takimi zarzutami trzeba bardzo uważać, gdyż łatwo ostatnimi czasy o informacje, na jakie inne, równie zabawne cele, przeznaczane są pieniądze zbierane oficjalnie w samym kościele...
Zaznaczam, by zapobiec błędnej interpretacji moich słów- WOŚP i pan Owsiak to nie moja bajka (z wielu powodów), sam w miarę sił i środków preferuję inne formy pomocy. Jednak od ślepego uwielbienia bardziej przeraża mnie jad i równie ślepa niechęć a nawet nienawiść. Przerażony jestem podwójnie, gdy odbywa się to pod i mnie bliskimi sztandarami...