|
Byłem na spotkaniu i SKWK (ale na pewno nie zarząd, po prostu grupa decyzyjna, która przekrzykiwała Michalczaka i prezesa) dało jasny przekaz - nie chcemy rozmawiać. Inaczej tego nie można odczytać.
Co do samego spotkania, to oczywiście cudów nie było. Ja zwróciłem uwagę, że jak prezes czytał raporty finansowe Wisły, to aż się skrzywił, jak o tym mówił. Mówił opanowanie, stanowczo. Widać w nim masę entuzjazmu i zapału, także aby zmieniać te najelemntarniejsze rzeczy, jak sprawność systemu biletowego, kołowrotów, jakość cateringu. Jest otwarty na spotkania zarządu z kibicami, także piłkarzy z kibicami. Dużo się będzie dziać w tym klubie w najlbliższym czasie, to na pewno.
Być może prawdą jest to, co napisał @palikot parę postów wyżej, że to błąd taktyczny, że prezes nie zamknął najpilniejszych spraw i zrobił spotkanie dla najogólniejszego ogółu kibiców (nawet pana Staszka? co ma 85 lat i pierwszy raz był na Wiśle w 1939...). Widać było po prezesie, że nie wszystko i wszystkich jeszcze poznał w klubie. Być może nie jest świadomy całej otoczki ostatniego konfliktu Bednarza z SKWK + naprawdę liczna grupą kibiców Wisły, która wspierała SKWK nie będąc w samym stowarzyszeniu. Bo teraz SKWK samo nie wie o co chodzi, przynajmniej z boku tak to wygląda, strasznie się miotają.
Pojęcie, którego wy nie znacie. Dzisiaj wrogu, wczoraj bracie.
|