W takim razie do kogo trzeba mieć o to pretensje. Do tych pasibrzuchów z Wiejskiej, którzy nie dokonali prywatyzacji w odpowiednim momencie, czy do grubych ryb ze związków, które od przeszło dwóch dekad dobrze żyją z państwowego wiktu? Ciekawe jaki wyszedłby bilans działalności tych kopalń gdyby doliczyć wszystkie dotacje od państwa, które często rocznie przekraczały kilka miliardów złotych. Może w przypadku niektórych kopalń nawet ujemny
Kopalnie upadną tak samo jako stocznie. Kwestia czasu.