wislak68 napisał(a):

|
2. Kompletnie nie zgadzam się z różnicowaniem łajdaków na lepszych (czytaj: kulturalnych i "uczciwych") i gorszych (czytaj: prostaków i sprzedajnych). Żeby uzmysłowić cały absurd takiej "gradacji" pozwolę sobie przyjąć zaproponowaną przez Ciebie przykładem "filmowym" konwencję i zapytam czy Twoim zdaniem dla człowieka mordowanego przez zbirów z np. NKWD miało znaczenie że jego kat miał akurat czyste buty i cytował mu przed śmiercią Puszkina? Albo czy nieszczęśnik katowany przez UB miał się lepiej dlatego że jądra miażdżyła mu wyedukowana Luna Brystigierowa (a to było ponoć jej ulubione zajęcie) a nie jakiś lump świeżo zaciągnięty do UB? Łajdak jest łajdakiem po prostu dlatego że nim jest i żadne "kultury" czy "edukacje" nie ściągną z niego tego stygmatu.
|
Bardzo dobry przyklad. Otoz jesli juz mowimy o lepszych i gorszych lajdakach, to pozwole sobie zauwazyc, ze juz na golgocie wystepowal dobry i zly lotr. Dobrym sie stal tylko dlatego, ze w ostatnich minutach swojego sfajdanego zycia potrafil wspiac sie na wyzyny, to i tylko to. Natomiast podawana przez Ciebie krwawa Luna przyjela w koncu chrzest i sie nawrocila.
Powinno to dac do myslenia. Nieprawdaz? Konkludujac. Tak, wolalbym byc torturowany przez krwawa Lune, poniewaz moje cierpienie mialoby znacznie wiekszy sens. Ale zeby cos takiego zrozumiec, trzeba pomyslec innymi kategoriami, niz nic nie znaczace i szczeniackie haselka, jak smierc wrogom ojczyzny w kontekscie Oleksego
"Zachowanie się publiczności krakowskiej, a raczej zwolenników Cracovii na ostatnich jej meczach, stało się naprawdę skandalicznem. Tylko ten sędzia jest dobry, sprawiedliwy i obiektywny, który jej dogadza, każdy inny jest "kaloszem", "papuciem", "zbrodniarzem". Doprowadziło to do najzwyklejszego terroru. " Tygodnik Sportowy rok 1924, nr 43