O Sarkim slyszalem ostatnio jak to kupujac w Żabie cała artylerie drogich alkoholi ze swoja rozbrajajaca szczeroscia zagail do ekspedientki "and this" wskazujac na paczke gumek - przynajmniej wiemy ze nam go nie zawina jak niejakiego Simona M
Oczywiscie ciesze sie ze ma co pokąsać ale slyszalem o takich laseczkach w Krakowie co wszystkich egzotycznych z Wisly i nieszczesnej sasiadki oprowadzaja po Krk - podobno nasz bohater z Saragossy byl w tej klasyfikacji najlepszym snajperem
