|
Miałem przez lata zasadę: nigdy publicznie nie krytykować wpisów na stronie SKWK, choć nie jeden raz ktoś tam dorzucił do pieca, po czym pojawiały się tłumaczenia, że nie zawsze było to oficjalne stanowisko Stowarzyszenia, a jedynie opinia autora tekstu (co samo w sobie woła o pomstę, ale już mniejsza z tym).
Miarka się jednak przebrała. Jeśli bowiem Szanowne Towarzystwo Wzajemnej Adoracji nie jest w stanie pogodzić się z tym, że nowy prezes proponuje spotkanie wszystkim zainteresowanym kibicom Klubu w jednym czasie, gdzie wiadomo, że i tak w praktyce służyłoby ono przede wszystkim reprezentantom SKWK (umyślnie nie wspominam o wspólnych wiślackich interesach, bo wydźwięk tekstu jest dla mnie jednoznaczny) - to o czym mamy w ogóle rozmawiać? Ja wiem, że korona na głowie dobrze siedzi i stanąć na równi z kibicami niezrzeszonymi albo, co gorsza, z jakimiś typowymi januszami to ujma na honorze. Ale żeby tak publicznie pokazać im środkowy palec, to trzeba mieć jaja. A wspominanie w temacie Czerwińskiego, to już naprawdę zakrawa na kpinę - kiepska próba zrobienia ludziom wody z mózgu.
PS. Brawo za walkę o podniesienie cen biletów. Ale może teraz dla równowagi w przyrodzie zrobimy sobie na Wiśle jakiś półroczny bojkot, żeby Gaszyński wyleciał z hukiem? Bo muru, o którym wspomniano w tekście w inny sposób sforsować się po prostu nie da.
Ostatnio edytowane przez enzo : 10.01.2016 o godz. 02:06.
|