Ciekawe zjawisko nastąpiło w tym roku w okresie świąteczno-noworocznym. Wiadomo, że od kilku lat turystyka zakupowa Rosjan z Obwodu Kaliningradzkiego nasiliła się mocno co szczególnie odczuło przygraniczne Braniewo, dalej oddalony Elbląg oraz Trójmiasto. W tym roku rzekomo nastąpiła zmiana w tym rosnącym trendzie, a do tego zawirowania w kursem rublem z ostatnim tygodni sprawiły, że Rosjanom przestało się to opłacać.
Tym bardziej zdziwiłem się widząc to co dzieje w okresie poświątecznym w Trójmieście i Elblągu, gdzie przez sklepy przetaczały się tabuny Rosjan, czasem łatwiej było usłyszeć język rosyjski niż polski, elektronika oraz wyposażenie wnętrz paletami były pakowane do samochodów z rosyjskimi rejestracjami. Rozumiem, że deflacja rubla spowodowała konieczność wymiany waluty na dolara/euro oraz dobra trwałe, ale takiego szaleństwa zakupowego jeszcze nie widziałem.
Gdyby tylko chodziło o zakupy to pewnie nie wysilałbym się na tego posta, ale dzisiaj podczas rodzinnego spaceru po Warszawie co rusz napotykałem na zorganizowane grupy turystów z Rosji, a także na pojedyncze rodziny, które przyjechały tutaj w celu turystyczno-zakupowym. Cerkiew też była pełna jak nigdy co znajomy podsumował tym, że najpierw muszą się pomodlić, a dopiero później pójdą sobie wybrać kamienicę w Warszawie
