Generalnie mało się udzielam, ale tym razem zrobię wyjątek. Problem z dopingiem jest już od dłuższego czasu. Wczoraj można było to kolejny raz zauważyć. Rolą gniazdowego jest to, żeby pociągnął za sobą tłum i potrafił wykorzystać potencjał ludzi, którzy są na stadionie/hali. Tak jak ktoś słusznie napisał, aż się prosiło by całą halę rozruszać i zachęcić do śpiewania.
Niestety na Wiśle nastąpiła całkowita wymiana pokolenia. Do którego niektórzy pasują bardziej, a inni niekoniecznie. Dawniej wydaje mi się, że mieliśmy najlepszy doping w Polsce na dwie strony. Teraz tego nie ma. Śpiewanie pół meczu na wiadomo kogo jest całkowicie bezsensu. Szkoda, że to nam najgłośniej wychodzi ...
W Arenie byłem nie pierwszy i na pewno nie ostatni raz. Zajebista hala i cieszy to, że udało nam się pobić ten rekord
