uposledzony_ale_kumaty napisał(a):

Prezesi najważniejszych sądów jawnie wystąpili przeciw opozycji. To rzecz bez precedensu
Czegoś takiego jeszcze w III RP nie było: prezesi Sądu Najwyższego (Elżbieta Gersdorf), Naczelnego Sądu Administracyjnego (Roman Hauser) i Trybunału Konstytucyjnego (Andrzej Rzepliński) ostro zaatakowali lidera opozycji.
De facto stali się stroną w sporze politycznym. I co? Sprawa stała się tematem jednodniowej sensacyjki i znikła. A jest poważna.
Po kolei. Po wyborach samorządowych i towarzyszącej im kompromitacji PKW opozycja, czyli PiS wraz z SLD, zaproponowała unieważnienie wyborów i rozpisanie nowych. W odpowiedzi prezydent wezwał do siebie troje najważniejszych sędziów. Wszyscy zgodnie uznali, że to niemożliwe, a Bronisław Komorowski spuentował to odesłaniem protestujących w „odmęty szaleństwa”. Czy jeśli przed rozpoznaniem spraw o protesty wyborcze prezydent wzywa najważniejszych sędziów w Polsce i razem sugerują, że protesty to pieniactwo, to mamy do czynienia z naciskiem na sądy czy nie?
Trzy lata temu przeprowadziłem wywiad z prezesem Andrzejem Rzeplińskim. Oto fragment:
Jak widać wtedy samo zabranie głosu na temat błahej w sumie sprawy sędzia Rzepliński uważał za „formę nacisku na sędziów”. Dziś występując u boku prezydenta tego nacisku nie widzi. Jarosław Kaczyński jednak ów nacisk dostrzegł i na manifestacji 13 grudnia zaatakował:
Mocno? Politycy na wiecu nie dzielą włosa na czworo. Okazało się, że sędziowie również. Wezwani do tablicy zakrzyknęli z oburzenia:
— napisali w oświadczeniu. I stwierdzili, że przypomina im to miniony system. Czyli Kaczyński naciska na sądy bardziej niż Łukaszenka i komuniści. Ale przecież komuniści nie byli tacy źli! Zaświadcza o tym sama …I prezes Sądu Najwyższego:
— powiedziała prof. Gersdorf w rozmowie z TVP Info. Argument „z mamy” musi przekonać każdego niedowiarka, prawda? Posłuchajmy tego jeszcze raz: I prezes Sądu Najwyższego uważa, że – poza wyjątkami – sędziowie w procesach radomskich, sędziowie w stanie wojennym, sędziowie w procesie morderców ks. Popiełuszki byli ludźmi prawymi, uczciwymi i niezależnymi. Nie to co Kaczyński, chciałoby się rzec.
Dziś sędziowie też są daleko od polityki. Zacytujmy prezesa Trybunału Konstytucyjnego mówiącego o Leszku Millerze:
— klarował swe oczekiwania wobec polityka opozycji apolityczny i „niezależny aż do trzewi” (wywiad dla „Rzeczpospolitej”, styczeń 2011 roku) Andrzej Rzepliński 22 listopada 2014 roku. Zdziwieni? To przypomnijmy jeszcze szczerą deklarację prezesa Rzeplińskiego z tej samej rozmowy w 2011 roku:
Dziś prezes Rzepliński pokazuje jak bliski. I to jest bardzo smutny fakt.
http://wpolityce.pl/polityka/226283-...bez-precedensu
|
To jest fucktycznie temat do glebszej dyskusji ktorej brak.
Uwazam ze dzisiejsza sytuacja jest poklosiem doktryny duetu zoll i strzembosz ktorzy walnie przyczynili sie do powstania patologii w tymwaznym aspekcie zycia spolecznego.
Patologia ta sprowadza sie przede wszystkim do tego iz sadownictwo zostalo wyjete spod kontroli spolecznej. Wyrokow sadow nie mozna komentowac. O sedzi nie wolno powiedziec niczego zlego, bo sedzia jest bardziej swiety niz ojciec swiety. Wprowadzilo to rowniez poroniona doktryne iz z drugiej strony sedzia jest nadczlowiekiem, ktory nie posiada wlasnych przekonan a jesli nawet posiada, to za pomoca czarodziejskiej togi staje sie dziewica swiatopogladowa i moralna. Zupelna bzdura.
Do tego nakladaja sie inne patologie jak "KARNIZACJA' zycia spolecznego co przejawia sie kazdemu wyksztalciuchowi znana maksyma, iz "obowiazuje domniemamnie niewinnosci' i dopoki niezawisly i niezalezny, swiety i niepokalany sad nie uzna kogos winnym, to absolutnie zlego slowa nie mozna powiedziec o czlowieku. Wprowadzilo to pole do orzekania przez sedziow o relacjach spolecznych miedzy spoleczenstwem a jednostka co wywindowalo ich range w systemie.
Prawda jest jednak taka, ze sad jest dokladnie taka sama wladza jak wladza wykonawcza czy ustawodawcza. Sad nie powinien tej wladzy miec ani wiecej ani mniej od innych powinen jednak wplywac na inne wladze tak jak inne wladze powinny wplywac na sad. Tak to rozumial monteskiusz. Sedziowie maja prawo do swoich pogladow i nie sa dziewicami orleanskimi i moga i nielubia np. Prezesa a Prezes ma prawo nie lubic sedziow. Sedzia ma nawet prawo sympatyzowac z pogladami politycznymi. Bo sedzia jest czlowiekiem a nie bytem idealnym.
Zdjawszy wiec cala bufonade zolowostrzeboszowa dochodze do wniosku, ze w tym pisemku na ktore sie powolujesz nie ma niczego zlego. Po prostu pokazuje to klase tych ludzi ktorzy to podpisali
"Zachowanie się publiczności krakowskiej, a raczej zwolenników Cracovii na ostatnich jej meczach, stało się naprawdę skandalicznem. Tylko ten sędzia jest dobry, sprawiedliwy i obiektywny, który jej dogadza, każdy inny jest "kaloszem", "papuciem", "zbrodniarzem". Doprowadziło to do najzwyklejszego terroru. " Tygodnik Sportowy rok 1924, nr 43