Wyświetl pojedynczy post
gypsy
Senior Member
 
 
Od: 08.2010

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#21990
Stary 17.12.2014, 16:03
Dariusz Dudka: W szatni Wisły Kraków o pieniądzach się nie mówi

krakow.sport.pl napisał(a):
Piotr Jawor: Tydzień temu skończył pan 31 lat. Czuć wiek w kościach?

Dariusz Dudka: E tam, czuję się świetnie. Oczywiście, że kilka lat temu organizm szybciej się regenerował, ale po spotkaniu nie mam problemów, by podnieść się z łóżka.

Przez lata zmieniło się pana podejście do piłki?

- Bardzo. Gdybym dekadę temu wiedział tyle co dziś, inaczej bym tym wszystkim pokierował.

W tym wieku ścisła dieta już obowiązuje?

- Po prostu staram się zdrowo odżywiać. Zacząłem to praktykować we Francji. Od tamtej pory jem co najmniej cztery razy dziennie, uważam, by nie mieszać węglowodanów z białkiem itd. Ważne jest również, by przed każdym treningiem dobrze się rozgrzać, więc w siłowni robię sobie rozgrzewkę przed rozgrzewką (śmiech ). Dzięki temu mam pewność, że niczego nie zaniedbałem.

Dziś młodzi piłkarze mają większą świadomość niż wy 10 lat temu?

- Niektórzy przychodzą dużo wcześniej i ćwiczą, a najlepszym przykładem jest Mariusz Stępiński. Jest na długo przed zajęciami, potrenuje w siłowni i idzie na trening, a po nim od razu nie wsiada do samochodu, tylko coś tam jeszcze ćwiczy. Czuje, że to ważne. Bo jeśli chcesz coś więcej osiągnąć w piłce, musisz podpatrywać starszych.

W szatni to podobno pan jest jednym z mentorów.

- To są moi koledzy, nie uważam ich za małolatów. Są partnerami, z którymi trenuję, ale jeśli ktoś przyjdzie po radę, to pomagam. Podobnie jest na boisku. Nie mam takiego charakteru, by ganić ludzi. Wolę podpowiadać.

Ale hierarchia w szatni dalej obowiązuje?

- Wiadomo, że piłki i sprzęt noszą młodzi, ale podejście się zmienia. Nie jest tak, że młody nie może odezwać się w szatni. Jest luźniej, chłopcy nie są już tak zestresowani, jak 15 lat temu.

Andrzej Iwan twierdzi, że to wcale nie jest dobre, bo w ten sposób młodzi nabywają gwiazdorskich manier i nie znają miejsca w szeregu.

- No tak, ale jeśli teraz ktoś się wychyli za mocno, to zawsze poniesie konsekwencje. U nas jest kapitan Arek Głowacki, który nie będzie takich zachowań tolerował. Czuwa nad wszystkim i jeśli będzie potrzeba, to może sam nie wymierzy kary, ale zwróci się z tym do trenera. Zresztą przed Arkiem wszyscy czują respekt. Gdy odchodziłem z Wisły siedem lat temu, już był wiodącą postacią w szatni. Dziś jest tak samo.

Jaka dziś jest atmosfera w szatni Wisły? Z jednej strony macie dobre wyniki, z drugiej sytuacja finansowa klubu pozostawia wiele do życzenia.

- Gdybyśmy przegrali pięć meczów z rzędu, byłoby dużo gorzej. Wówczas siedzielibyśmy i patrzyli jeden na drugiego... A tak atmosfera jest bardzo dobra, wszystko się układa. Nie marudzimy i nie myślimy, co się dzieje w klubie.

Ale nie wierzę, że nie zerkacie na konta, gdzie nie wszystko jest uregulowane.

- Młodym zawodnikom na pewno jest ciężej. My już trochę w piłkę gramy, jakieś pieniądze odłożyliśmy. Choć nie ma co ukrywać - gdy wchodzisz na konto i widzisz, że nie ma wypłaty, to nie jesteś zadowolony. Pracuje się po to, by dostać pieniądze. Mimo to nikt nie chodzi do trenera pytać: "kiedy będzie przelew?". Jak coś, to raczej klub wychodzi z inicjatywą i przedstawia sytuację.

Spodziewał się pan, że w Wiśle może być tak ciężko?

- Tak, ale byłem w innej sytuacji. Gdybym przebierał w ofertach zagranicznych, to pewnie jeszcze nie zdecydowałbym się wracać do Polski. Ale po mistrzostwach Europy przez pół roku leczyłem kontuzję i później chciałem trenować z Lechem Poznań, by być bliżej rodziny. Nic z tego jednak nie wyszło, bo prawdopodobnie szkoleniowiec mnie tam nie chciał. Zadzwoniłem więc do trenera Smudy, bo wcześniej dostałem sygnał od Pawła Brożka, czy bym nie chciał wrócić do Wisły.

Ostatnio przy Reymonta zrobiło się jednak optymistyczniej, bo Wisła spłaciła część zaległości.

- Ale w szatni o tym nie rozmawiamy. Atmosfera jest dobra. O pieniądzach nie mówimy, bo to nic nie zmieni.

Pana umowa kończy się w czerwcu, więc już w styczniu mógłby pan związać się z innym klubem. A może rozmawia pan z Wisłą o przedłużeniu kontraktu?

- Nie, na razie nie mam żadnych sygnałów. Robię swoje, cieszę się, że Wisła podała mi rękę i czekam na jakiś ruch z klubu.
Odpowiedz cytując