|
Dwie rzeczy. Temperatura minus 20 na granicy z Niemcami i na plusie w Gelsen. Piękny stadion. Muzeum. Mazurek Dąbrowskiego śpiewany z dedykacją dla volksduetchów z Chorzowa napinających się obok naszego sektora odśpiewany w 90 minucie i gromkie auf wiedersehen śpiewane od 85 minuty. I łzy połowy sektora. Ehhhh
Jestem diabeł co się zowie i z wiedźmami żyje w zmowie
|