Ja byłem wtedy służbowo w Hongkongu.
Pamiętam... 3-4 w nocy, w sumie i tak nie mogłem spać po zmianie czasu i przychodzące co chwilę sms-y.
Niedowierzanie zmieniające się w ogromną radość w miarę przychodzenia kolejnych wiadomości.
Oby takie chwile powróciły
