Temat: Bilety
Wyświetl pojedynczy post
Pan Jotka
Senior Member
 
 
Od: 12.2004

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#11336
Stary 11.12.2014, 11:37
63.5 Kg napisał(a):Wyświetl post
Ale kolega wyżej akurat w kontekście całej wypowiedzi dobrze pisze...
Ogolnie jakos w całej Polsce nastapil straszny odpływ kibicow ze stadionow i to samo tyczy się tej naszej zenujacej sąsiadki...
Porazajace sa tez liczby czy to Legiunii czy tez Amici...

Nie wiem na ile wiarygodne zrodlo...
http://www.12zawodnik.pl/rankingi/d:...:548807a662d78
Obrońcy nie potrzebowalem niemniej ciesze się , że ktos zechciał zrozumieć intencję mojego wpisu
Odnosze się do sąsiadki, bo oba kluby działają w tej samej przestrzeni terytorialnej, populacyjnej, ekonomicznej.Trudno porównywać frekwencję Wisły do Legii, gdzie obszar metropolii Warszawy ma ponad 2 mln mieszkańców czy do Bełchatowa, gdzie psy dupami szczekają. Frekwencja Amiki to frekwencja jednego miasta i jednego klubu i tez nie jest to zbyt wiarygodny punkt odniesienia.
Bezsprzecznie spada liczba widzów wszędzie poza Białymstokiem i jest kilka czynników na to wpływających.
Wbrew opinii ludzi nie ma na to wpływu cena biletu. Ta poza Warszawą jest w zasięgu widza. Gdybym miał uszeregować przyczyny takiej , anie innej sytuacji to na miejscu pierwszym umieściłbym efekt przejedzenia się nowościa stadionu. Kto miał btyć na stadionie już był, komu sie spodobało to został. Na drugim miejscu jest czynnik sportowy. Oglądam raczej mecze Wisły i ciężko mi powiedzieć jak gra Bełchatów, Legia, Piast, Jaga czy Lechia, ale w meczach Wisły z ww drużynami to raczej zęby bołąły od gry kopaczy. Ludzie widzą jak wiele dzieli nas od lepszych lig i może to im wystarczy za wytłumaczenie.
Trzecia przyczyna to efekt braku prestiżu w przychodzeniu ma mecz. Zanim napiszecie, że "macie w dupie kto przychodzi", że "licza się najwierniejsi" i inne truizmy to wyjaśnijmy sobie jedno. 5000 fanatyków nie wykarmi klubu. Obok nich musi przyjśc 5000-10000 ludzi chcących zapłacić po 50 pln za siedzenie, a nie 10 pln za stanie i śpiewanie.
Oni chca usiąść, popatrzyć na mecz, spotkać znanego piosenkarza, aktora, celebrytę. Powiedzieć, że się bylo w tym samym miejscu co oni. Tymczasem tego nie uświadczą na stadionie. Te trzy przyczyny skorelowane sa ze sobą i jak nie zadziałają po kolei to efekt będzie jaki jest.
Jest tez czwarty element, który jest niczym lont do beczki z prochem. Mianowcie sukces. Nie Puchar Polski czy nawet Mistrzostwo ekstraklasy, ale sukces w pucharach, sukces reprezentacji. Taki sukces zachęca do pójścia na stadion, zachęca do sprawdzenia jak to działa. częśc łapie bakcyla na lata, częśc po kilku meczach zrezygnuje, ale wszyscy zostawią pieniądze i jak klub je rozsądnie zainwestuje to będzie cos z tego w przyszłości.
Na chwilę obecną w Wiśle jest potencjał ludzki, ale nie ma co inwestować. To jest o tyle niebezpieczne, że potencjał łatwo zmarnować nie podnosząc czynnika sportowego. Ale jak go podnieść jak pieniędzy brak na wodę w kranie, a nie lepszego zawidnka czy pensje nawet tych co grają....Bez zastrzyku finansowego ani rusz.
Odpowiedz cytując