emj10 napisał(a):

Przecież wpierw przed karpiem pisałem o czerninie, a wtedy kaczuszkę za życia trzeba naciąć na szyjce w kilku miejscach, aby krew nie zgęstniała i szybko dodać octu do butelki.
Rozumiem, że nie każdy gustuje w takich potrawach, ale nie da się tego inaczej zrobić niż po męsku. Świeżo robiłem w listopadzie na 80-tkę dziadka, więc jeszcze nie wyszedłem z wprawy
|
a półroczne oczekiwanie na wizyte do onkologa lub kilka lat na operacje w szpitalu ,to nie jest ubój rytualny na naszym Narodzie ?