|
Jeżeli na skrzydłach przegrywasz rywalizację z ćwierćnapastnikiem (Stępiński) czy półśrodkowym pomocnikiem (Garguła) to nie mam więcej pytań.
Sarki się pomylił- nie niebo jest jego limitem, tylko dośrodkowania. Jego "brat" też je ma. Tylko w jego przypadku liczba neuronów "is the limit".
Znaleźć dobrego dentystę i wyrwać czarne zęby. I nie mówię tu nie wiadomo o kim- może zechciałby ich ten, co dzwoni dzwonkiem na Górniku? Za parę kurczaków na obiad? Przynajmniej żarliby normalnie jak na sportowców przystało. A nie gotowanie śmieci i picie coli po psie, który zapewne kilka minut wcześniej lizał sobie jajka.
Ewentualnie Pan Józek z Chociul.
|