Tak Orban lawirował, że przegrał najistotniejszą sprawę dla Węgier, a mianowicie South Stream, którego jedna nitka miała kończyć się właśnie na Węgrzech. Paradoksem naszych czasów jest przemiana o 180 stopni w "Gazecie Polskiej" z wychwalania pod niebiosa Orbana na traktowanie go jako podnóżek Putina
