David. napisał(a):

No dobrze a jeżeli zdarzenie miało miejsce wczoraj, a jutro ma być rzecoznawca na miejscu gdzie stoi obecnie samochód, czyli w moim domu? Nie zawiozłem go jeszcze do ASO a w ASO mi powiedzieli, że po tym jak go obejrzy rzeczoznawca, żeby go przywieźć i wtedy oni zobaczą co jest i jak. Czyli reasumując przyjeżdża gość od nich, ogląda, jade do ASO oni oglądają i wymieniają się informacjami - ubezpieczyciel mówi my dajemy tysiąc a ASO mówi, że chce dwa tysiące. Tak? Chodzi mi o to żeby sobie sprawy nie skomplikować i nie zamknąć furtki. Zdaję sobie sprawę, że przy drobnej można wyjść na plus, ale auto jest stosunkowo nowe i chciałbym mieć zrobione a nie 'zrobione'.
I ostania rzecz, samochód zastępczy. Gdzieś przeczytałem, że zwracją tylko jak jest uzasadnione i nie masz np. drugiego (w sensie, że pytają). Jeżeli samochód drugi mam ale rozbity jest 5- osobowym sedanem i potrzebuję wozić 4 osoby, a drugi jest dostawczy, 3- osobwy no to automatycznie wynika z tego, że nie mogę jednego zastąpić drugim. Czyli przyznawać się?
|
Ostatnio mialem podobnie. Gosc mi wjechal w tyl i uszkodzil auto (jego wina). Robilem z jego OC, ale likwidacja bezposrednia z PZU. PZU wycenilo robocizne na 7k, podczas gdy naprawa zostala wykonana przez warsztat za 18k i na tyle zostala wystawiona faktura. Szkody z OC naprawiane sa do 100% wartosci samochodu dokonanej przez rzeczoznawce ogladajacego samochod (gosc z ubezpieczalni), wiec najwazniejsze, zeby on dobra sume wpisal.
Oczywiscie faktura za naprawe musi miec pokrycie w rzeczywistosci, bo jak ktos wpisze lakierowanie zderzaka za 3k to przekret jest widoczny z daleka. ;-)