Wyświetl pojedynczy post
Krav
Senior Member
 
Od: 05.2011

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#35
Stary 13.11.2014, 11:45
Był kiedyś temat tego, jak nasi radni się lenią, zamiast popracować i podyskutować nad tym, by w Krakowie lepiej się działo. Zacytuję całość artykułu, by każdy mógł się zaznajomić o co dokładnie chodzi:

Cytat:
Obijanie się samorządowcom przychodzi łatwo, bo sprytnie zorganizowali sobie przebieg posiedzeń. Na filmach Fundacji Stańczyka widać, jak radni miejscy unikają pracy na sali obrad w czasie sesji.



Radni obecnej kadencji tak ustalili sobie porządek obrad, by móc się obijać. Nie biorą udziału w dyskusjach, nie słuchają urzędników, którzy tłumaczą projekty uchwał. Po prostu znikają. Mogą tak robić, bo obecność sprawdza się najczęściej na początku i na końcu sesji. Wracają tylko na głosowania, które przeprowadzane są pod koniec obrad. Za to dostają po 2,6 tys. zł miesięcznie. Fundacja Stańczyka, która monitoruje pracę samorządu, ma setki nagrań, które są dowodem na taką sytuację.

To zblokowanie głosowań sprawia też, że mieszkańcy, którzy chcą poznać wynik głosowania w interesującej ich sprawie, muszą przesiedzieć całą sesję, trwającą nawet 10 godzin. Fundacja Stańczyka proponuje, aby głosowania odbywały się zaraz po dyskusji w konkretnej sprawie. Wtedy radni musieliby siedzieć, słuchać i zabierać głos. Postulaty fundacji są jednak odrzucane, mimo że w innych miastach taki system działa.

Zero dyscypliny W kadencji 2006-2010 krakowska rada obradowała inaczej. Na początku sesji wyznaczano, kiedy odbędą się głosowania. Radni dyskutowali do tego czasu, później głosowali uchwały, a następnie wracali do debatowania w innych sprawach. System nie był idealny, ale w 2013 roku radni dokonali zmiany, która zachęca do lenistwa. Głosują dopiero po wszystkich dyskusjach. Bywa często, że spraw jest nawet 40-50. W trakcie sesji wielu radnych wychodzi z sali obrad.

Ławy świecą pustkami zarówna w sektorze PiS, PO, jak i klubu prezydenckiego. Przewodniczący rady może co prawda w każdej chwili sprawdzić obecność, ale nie korzysta z tego często. Jeśli robi to, wtedy rozbrzmiewa donośny sygnał, radni kończą rozmowy towarzyskie w kuluarach czy przez komórki, dopijają kawę w magistrackim bufecie i lecą na złamanie karku, by wcisnąć guzik oznaczający "obecny".

Jeśli nie zdążą, to i tak nie poniosą poważnych konsekwencji. Ich diety obliczane są według skomplikowanego algorytmu, gdzie liczy się każde sprawdzanie obecności. Jedna absencja nie skutkuje tym, że samorządowiec straci dietę.

Pustki na sali

Radni często sami wypominają kolegom nieobecność w ławach podczas sesji. Fundacja zarejestrowała takie przypadki: - "Na wstępie pozwolę sobie zwrócić uwagę, że niestety praktycznie nie ma do kogo mówić na tej sali, ponieważ tutaj siedzi pięciu radnych, tutaj jest kilkoro więcej, a przede wszystkim nie ma prezydenta miasta" - mówił radny PO Grzegorz Stawowy podczas dyskusji nad udzieleniem absolutorium budżetowego za rok 2013 dla prezydenta. Inny przykład: - "Dobrze, że na sali jest mało osób, może mniej będzie mnie poprawiało jak błędy popełnię, a najlepiej by było, gdybym do pustej sali przemawiał(...) mówię w zasadzie do pustych krzeseł..." - to Jerzy Sonik, wtedy jako radny PO podczas dyskusji nad przeprowadzeniem konsultacji wśród mieszkańców w sprawie starań Krakowa o organizację Zimowych Igrzysk Olimpijskich w 2022 roku. Trzeci przykład pokazuje, że przez obecny system głosowań sesje się wydłużają: "Projekt grupy radnych, druk nr 1370, referuje..., nie ma pana Tomasza Urynowicza, nie ma pana Migdała, pana Chwajoła, nie ma nikogo, kto by mógł procedować druk. Zawieszamy druk do czasu przybycia na salę obrad" - Józef Pilch, wiceprzewodniczący rady. Tematem było przeprowadzenie konsultacji z mieszkańcami w sprawie ograniczenia handlu w Wigilię Bożego Narodzenia i Wielki Piątek.

Mimo takich przykładów większość radnych uważa, że system obrad jest dobry. - Wcześniej radni znając godzinę głosowań przychodzili tylko w tym momencie. Nowy system usprawnia organizację, głosowania w bloku przebiegają szybciej, a bez ich przeprowadzenia pewne sprawy w mieście nie mogłyby ruszyć z miejsca - przekonuje Dominik Jaśkowiec, radny PO. - Fakt, że dla mieszkańców taki system może być mało komfortowy - przyznaje.

Inne miasta, inny system - Jeśli ktoś chce zaangażować się w życie miasta, przychodzi na sesje rady, chce zabrać głos, to widok pustej sali może być dla niego sporym szokiem - komentuje dr Jarosław Flis, politolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego. - Takie zachowanie to podcinanie skrzydeł w budowaniu społeczeństwa obywatelskiego. Kraków spośród dużych miast w kraju jest niechlubnym wyjątkiem. W Warszawie, Wrocławiu, Poznaniu, Łodzi czy Katowicach głosuje się zaraz po zakończonej debacie w danej sprawie. - U nas najpierw referowany jest projekt uchwały. Później dyskutujemy. Zaraz po zamknięciu debaty następuje głosowanie. Od razu poznajemy wynik, radni są bardziej skupieni na obradach - zauważa Jarosław Forajter, przewodniczący rady miasta Katowice. -

System głosowania zaraz po dyskusji jest też bardziej przejrzysty, ponieważ każdy wie, nad czym w danej chwili głosuje. To też udogodnienie dla mieszkańców, którzy mogą szybko poznać wynik - przekonuje Grzegorz Ganowicz, szef rady miasta w Poznaniu.

Takiego właśnie rozwiązania domaga się Fundacja Stańczyka. W październiku zgłosiła projekt zmiany do komisji głównej, która organizuje pracę rady miasta Krakowa. Większość radnych była jednak przeciw. Od głosu wstrzymał się przewodniczący rady Bogusław Kośmider (PO), inicjatywę poparła tylko radna PO Małgorzata Jantos. - Uważam blok głosowań za niemoralny. Radni wychodzą podczas dyskusji, gdy trzeba oddać głos, pytają, nad czym głosujemy. Tak nie powinno być. Kiedy omawiamy dany projekt i kończymy dyskusję, wtedy jest najlepszy czas na jego głosowanie - mówi Małgorzata Jantos, wiceszefowa rady. Raz, przyznaje, prowadząc posiedzenie zarządziła głosowanie po każdym z punktów.

- Spotkały mnie za to przykrości z wielu stron i cierpkie słowa. Spora grupa radnych tłumaczyła nieobecność tym, że była w toalecie - dodaje radna Jantos. Bogusław Kośmider zaznacza, że wstrzymał się od głosu w sprawie zmiany systemu obrad, bo nie chciał zamieszania na koniec kadencji. - Zajmiemy się tym problemem w nowej - zapewnia radny PO. - Pamiętajmy jednak, że ok. 60 proc. punktów na sesji to sprawy formalne, mniej ciekawe - broni radnych. Jak widać jednak na zdjęciach i filmach, radnych brakuje nawet na bardzo ważnych debatach dla Krakowa..




Lista radnych, którzy zdecydowanie opowiedzieli się za zmianą systemu prowadzenia obrad i głosowaniem bezpośrednio po dyskusji:

Teodozja Maliszewska, PO Anna Prokop-Staszecka, Przyjazny Kraków (PK) Małgorzata Jantos, PO Andrzej Hawranek, PO Paweł Ścigalski, niezależny, Dominik Jaśkowiec, PO Grzegorz Stawowy, PO Magdalena Bassara, PO Mirosław Gilarski, niezależny Stanisław Rachwał, PiS Stanisław Zięba, PO Jerzy Federowicz, PO Katarzyna Pabian, PO Bolesław Kosior, PiS Wojciech Wojtowicz, PO Sławomir Pietrzyk, PK Andżelika Wojciechowska, PO Bogdan Smok, PO Sławomir Ptaszkiewicz, niezależny Marta Patena, PO Jerzy Sonik, niezależny Adam Kalita, PiS Włodzimierz Pietrus, PiS Edward Porębski, PiS

PRZECIWNI ZMIANOM (CZYLI CI którzy krótko mówiąc chcą się opierdzielać )

Ryszard Kapuściński (PiS); Barbara Nowak (Pis); Bartłomiej Garda (Przyjazny Kraków); Janusz Chwajoł (PO); Józef Pilch (PiS); Grażyna Fijałkowska (PO); Tomasz Urynowicz (PO); Marek Hohenhauer (PO); Robert Pajdo (PO); Agata Tatara; Adam Migdał (przyjazny Kraków); Marcin Szymański (Pis); Paweł Węgrzyn (PO); Krzysztof Durek (PiS)


Warto też wziąć to pod uwagę, bo wielu z wymienionych na tej drugiej liście startuje na radnych ponownie. Ponownie mogą zostać wybrani i ponownie będą się permanentnie opi..erdalać na sesjch i komisjach i dostawać za to niemałą kasę w stosunku do tego co robią.

edit: Kocurze, dobrze jest - niezależny odnośi się do Pawła Ścigalskiego po prostu nie było przecinka
Ostatnio edytowane przez Krav : 13.11.2014 o godz. 12:24.
„Wiślaku - nie pytaj, co Wisła dała Tobie, pytaj, co Ty dałeś Wiśle”
Odpowiedz cytując