Lukasz napisał(a):

Owszem, kasa by miekko wyldować jest niezbędna.
Natomiast nie za bardzo wiem dlaczego mówisz że bedzie to jakaś tytaniczna praca. Robota jak robota, tyle zrobisz na ile Cię stać. W zasadzie przyjemna bo być prezesem Wisły to mocny punkt w CV. W zasadize teoretycznie chciałbym (pomijajac kwalifikacje). Ale... nie mam mentalności do takiej roboty.
|
tak się składa, że wiem co to znaczy pracować w firmie która tonie się w długach, gdzie prezes musi codziennie odbierać i tłumaczyć się przez 10 wierzycielami. W dodatku obiecywać terminy nierealne do spełnienia. I co znaczy sprzątać brudy po swoim poprzedniku (poprzednim prezesie).
Stres jaki wtedy przechodzi osoba prezesa jest naprawdę nie do pozazdroszczenia, przekładając to na dzisiejsze problemy ludzi z sercem i nadciśnieniem odbije się mocno w swoim czasie na zdrowiu.
Dlatego tak jak mówię, Gaszyńskiemu kibicuję z całego serca. Ale mówić że to będzie przyjemne - to nieporozumienie. Nie wiem również czy przyjemnie mieć np w CV ogłoszenie upadłości danej firmy? a niestety w czarnym scenariuszu może tak być. Bardzo czarnym.
milosz, długi owszem były już przed Basałajem, ale sam tez podkreślasz ile to w tym czasie mieliśmy pieniędzy do wydania, ile to zarobiliśmy na transferach... dobra, ale przecież długi mieliśmy cały czas no nie?
masz dobre wspomnienia z gry w 2 lidze? ja jej niestety nie pamiętam, rocznik 89 i z przyczyn oczywistych byłem jeszcze za młody by świadomie interesować się piłką. Wiem natomiast że I liga to w tej chwili (bardziej niż wtedy) degradacja sportowa i przede wszystkim finansowa. O ile dla klubu który który całe życie żyje w przeciętności (cracovia) I liga jest chlebem powszednim, nie musi tak okrajać budżetu, to tak dla nas będzie to bardzo duży cios.