|
Wisła od momentu pojawienia się Telefoniki funkcjonowała w sytuacji "ponad stan", dzięki pieniądzom właściciela. Problem nie pojawił się jednak tylko dlatego, że Cupiał przestał dokładać do interesu, ale w dużej mierze, dlatego, iż wydatki na poziomie sprzed 10 lat, to w dzisiejszych realiach ekonomicznych "drobne w kasie". Mityczne 80 milionów, wydane przez lata, to dzisiaj różnica w przychodach pomiędzy Legią a Wisłą tylko w czasie poprzedniego sezonu.
Oczywiście popełniano błędy na wielu płaszczyznach (kto ich nie popełniał), ale drugim istotnym problemem było to, że próbowano stworzyć w Krakowie klub z budżetem 50-60 milionów bez rzetelnych finansowych fundamentów (chora ambicja oderwana od rzeczywistości). Ratunkiem mógł być sukces sportowy. Niestety, się nie udało. W czasach Basałaja klub zagrał va banque i przestrzelił.
Dzisiejsza Wisła nawet z 5 czy 6 mln dopłat od Cupiała, bez sponsora i gry w fazie grupowej, któregoś z pucharów, to materiał na klub z budżetem 30-40 milionów i adekwatnymi możliwościami sportowymi. Ucieczka do przodu się nie udała, a na płaszczyźnie pracy od podstaw, możliwości finansowych, bazy kibicowskiej, zasobności już przegraliśmy nie tylko z Warszawą i ale Poznaniem. Za moment, być może, z innymi. W przypadku Legii, gdyby w strukturze wpływów miało się nic nie zmienić w ciągu najbliższych 10 lat, klub ze stolicy zainkasuje w tym czasie o 700 milionów więcej. Niewyobrażalne.
Ostatnio edytowane przez Kurz : 06.11.2014 o godz. 13:22.
|