|
Po meczu z Podbeskidziem w temacie cisza a działo się wiele.
Do meczu tradycyjnie wyznaczono sędziego z Mazowsza, a gdy ten sędzia dodatkowo nazywa się Borski można było się spodziewać, że będzie ciekawie i kontrowersyjnie.
W pierwszej połowie arbiter irytował nie tylko kibiców ale i piłkarzy, zdarzyły się dwie sytuacje:
- ręka bodajże Pietrasiaka na linii pola karnego Górali (gra puszczona)
- ręka Guzmicsa na 20 metrze od bramki – tutaj Borski nie miał wątpliwości i ją odgwizdał choć sytuacja bliźniaczo podobna do tej z Pietrasiakiem (konsekwencją niekonsekwencji sędziego ręka Sadloka blokującego strzał Iwańskiego, karny, gol itd.)
Druga połowa to kartkowanie gości, słuszne zresztą (weszLo oczywiście wielce zdziwione że Borski zaczął wyciągać kartki) – jedyna wątpliwość to czy Deja powinien dostać od razu „czerwo”. W kontekście naszego meczu znaczenia to nie ma bo Deja już wcześniej miał „żółtko” więc tak czy tak musiałby opuścić boisko.
Zaskoczeniem dla wszystkich chyba było to co zrobił Borski na 5 min przed końcem. Mało kto chyba się spodziewał, że ten Pan zdecyduje się odgwizdać faul w polu karnym w sytuacji gdy piłkarzowi Wisły po takim starciu nie urwało nogi. Mało tego słuszność karnego potwierdził z kwaśną miną w Warszawskim studio Pan Sławek. Niebywałe rzeczy potrafią się czasem zdarzyć…
|