Patryko napisał(a):

|
Boguski - kolejny mecz, w którym gość sprawia wrażenie, jakby nie miał na nic totalnie siły, do tego raz nieomal nie zabił się o piłkę. Parę udanych powrotów w defensywie. Nic do niego nie mam jako osoby, nie jego wina, że Borysiuk zniszczył mu karierę, ale na chwilę obecną nadaje się maksymalnie na rezerwy.
|
Nie jestem rodziną Rafała, ani nie prowadzę jego fanklubu na fejsie, ale obiektywnie na jego grę trzeba popatrzeć. A obiektywnie wygląda to tak, że to on walczył o piłkę i zagrał do Brożka, który następnie wystawił ją Pietrasiakowi przy pierwszym golu dla Wisły. Golu kluczowym psychologicznie. Boguś może nie strzela, nie gra porywających zawodów, ale zapiernicza jak pszczoła robotnica, z ofensywnej formacji Stępiński - Stilić - Boguski - Brożek, to Rafał najwięcej dawał zespołowi w defensywie. Mimo, że szybko złapał żółtą kartkę, nie zagotował się, nie faulował głupio. Wiadomo, że bardziej zapamięta się bajkowe zagrania Stilicia czy efektowną bramkę Burligi, ale na sukces składa się także ciężka harówa Boguskiego czy Urygi.