Witam,
W 2006 roku zacząłem studiowanie na prywatnej uczelni, a po ok 0,5 roku zrezygnowałem z nauki i wyjechałem. Po krótkim czasie chciałem odzyskać świadectwo maturalne, ale uczelnia zażyczyła sobie zapłacenie czesnego za cały rok, na co nie chciałem się zgodzić i tak po kilku latach przekomarzania się z nimi skierowali sprawę do sądu, którą ten sąd ... umorzył ze względu na przedawnienie, czyli nie musiałem płacić całego czesnego. Napisałem do uczelni o zwrot świadectwa (z ksero werdyktu od sądu) , a ni odp :
Cytat:
Witam tak świadectwo zostanie dowiezione z archiwum i bedzie do odebrania lub mozemy wysłać do pana , informuje ze należy opłacić opłatę archiwizacyjna ( 60 zł za rok licząc od roku następnego po tym jak został pan skreślony lub skończył studia )
Koszt przesyłki to 5,50 zł
|
czyli 7 lat x 60 zł = 350 zł za taką przysługę mimo, że ja chciałem odzyskać to już w roku w którym zrezygnowałem, a oni nie chcieli oddać dopóki nie zapłacę całego czesnego (sprawa umorzona w sądzie).
I moje pytanie jest takie czy uczelnia ma prawo żądać ode mnie tyle pieniędzy za "archiwizowanie" świadectwa ?