!!IRIVER!! napisał(a):

Co nie zmienia faktu, że gryźli trawę zdecydowanie bardziej aniżeli Jaga z nami, a i poziom gry Niemców też "ciut" lepszy niż Wisły. Jakby to powiedzieć - więcej w tym wszystkim było jakości niż w polskiej lidze i nie próbuj z tym dyskutować. Nie dziwi Cię też chyba, że zespół był ustawiony na zagranie na 0 z tyłu i próbę zrobienia tej jednej-dwóch kontr. Wpadło, udało się, szczęście dopisało i super, trzeba się z tego cieszyć. Ileż to już razy próbowaliśmy grać z mocniejszymi efektownie, a wychodziły z tego porażki? Dla tej drużyny najważniejsze było właśnie takie budujące zwycięstwo, z kimś wartościowym. Ostatnie takie przytrafiło się z Czechami w 2008 roku...
Jutro za to nastąpi weryfikacja, czy potrafimy zagrać coś atakiem pozycyjnym, bo Szkoci na pewno nie będą tak cisnąć jak Niemiaszki i zarówno posiadanie jak i inicjatywa w grze powinna być po naszej stronie.
Pewne jest jedno - zawodnicy wreszcie przełamali tę fatalną passę, niemiecką klątwę, której nie udało się zwyciężyć w najlepszych dla polskiej piłki czasach. Widać też, że mają wreszcie nieco inaczej ułożone w głowach, nie wiem czy to kwestia że dorośli, aby zacząć grać ZA KADRĘ, czy wreszcie pojawił się team spirit? Zobaczymy. Wierzę, że idą lepsze czasy dla repry.
|
Matko
1) Ja nie porównuje poziomu gry w tych dwóch meczach do siebie, tylko porównuje przebieg wydarzeń. A był on identyczny. Nawet bramki padały w podobny sposób w podobnych minutach. strzałów było tyle samo chyba nawet, czy posiadanie piłki.
2) Prawda jest taka, że Niemcy mieli sytuacje na 0:2 do przerwy, a na 0:5 w meczu a my... 3 kontry z tego dwie skuteczne a tak się nie wygrywa na dłuższą metę i dlatego piszę, żeby się nie podniecać, bo teraz robicie z nich bohaterów, dlatego, że wygrali fuksem. Jak przegrają to napiszecie że go gnoje nieudacznicy, leserzy - polska specjalność. I tak będzie, coś przegrają w słabym stylu bo w przyrodzie szczęście musi się zgadzać.
3) Ja się nie cieszę meczami reprezentacji. Jakoś nie potrafię
