Wyświetl pojedynczy post
rychu
Senior Member
 
Od: 09.2010

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#9952
Stary 04.10.2014, 14:08
Fragment biografii Sypniewskiego:

Gdyby nie Kosa czy Żuraw, to w ogóle nie miałbym się do kogo w Wiśle odezwać. Na zgrupowaniu we Włoszech postanowiliśmy się zintegrować na poważnie, gdy któregoś dnia Smuda pozwolił nam pojechać wieczorem do miasta. Ruszyliśmy we trzech, z Kosą i Żurawiem, ale… szybko wróciliśmy, ponieważ okazało się, że do centrum mamy kawał drogi. Poszliśmy do pokoju chłopaków, bo Maciek Żurawski miał w lodówce kupioną na lotnisku whisky. Nie był to zwykły „Johnnie Walker”, a jakaś cholernie droga butelka. Mocne to było niemożliwie i śmierdziało straszliwie, ale grzecznie piliśmy ze szklaneczek – opowiada „Sypek”. – Nie lubię mocnych alkoholi, podobnie jak Kosa, a whisky wręcz nie znosiłem, ale nie wypadało odmówić. Siedzieliśmy w pokoju, opowiadaliśmy jakieś historie, śmialiśmy się. Usłyszał nas Smuda, który wściekły wparował do pokoju i zaczął krzyczeć, że odeśle nas do domu. Żurawiowi odpuścił początkowo, ale do Kosy się przyczepił: – Wiem, że pijesz, gdzie gorzała? – krzyczał, a Kamil spokojnie: – My sobie tylko siedzimy. Smuda wpadł w szał… Szukał butelki: w koszu na śmieci, pod łóżkami, pod kołdrami, za telewizorem i w walizkach. Podłogę by zerwał, gdyby mógł! Zaczął grozić, że wezwie policję, żeby nas alkomatami zbadała, a Kosa na to: – Bardzo proszę. Pachniało awanturą… Lodówka, gdzie spokojnie chłodziła się nasza flaszka, była chyba jedynym miejscem w pokoju, którego trener nie wziął pod uwagę. Nic by nam nie udowodnił, gdyby nie to, że… kazał mi iść do siebie do pokoju. Wstałem, zatoczyłem się i usiadłem – mocne alkohole nie były moją domeną. Znów wstałem i znów bym upadł…
TYLKO WISŁA
Odpowiedz cytując