|
Jest pat. Zostawienie Smudy nic nie daje, a znalezienie kogoś innego w ciężkiej sytuacji Wisły to niezła łamigłówka. Jeśli ktoś myśli, że zespół się podniesie przez te dwa tygodnie przerwy, to jest po prostu naiwny. Chyba będzie tylko gorzej. Lubię Franza, ponieważ to taki piłkarski Himilsbach, ale akurat u niego jest jak w najgorszych dreszczowcach, czyli najpierw trzęsienie ziemi, a potem zwykłe Smudy (o pardon, smuty). Będziemy więc mieli zwijającego Franciszka ze spółką, ale trzeba się z tym pogodzić, bo brak alternatywy, prawda?
|