Mario Nh napisał(a):

|
Może i macie gdzieś tam rację, ale gdyby to była gra taka jak choćby z 2011 roku, już nie mówiąc o cudownych meczach za czasów Henia Kasperczaka, to żaden sędzia nie miałby nic do gadania.
|
Bez dwóch zdan. Wtedy nawet nikt nie probowal Wisle wycinac numerow a tez stoleczni mieli dosc dominacji Wisły. Zeby tamtej Wisle zaszkodzic musieliby robic to ordynarnie i otwarcie... Teraz wystarczy ze w kluczowym momencie puscisz metrowego spalonego (Losersi) albo nie gwizdniesz ewidentnego karnego (dzis z Jaga) w newralgicznym momencie i zespol ma klopoty bo nie potrafi sie po tym pozbierac