Są plusy i minusy u każdego trenera, ale żeby grać o coś więcej niż grę w ekstraklasie, trzeba mieć piłkarzy pod określone cele. Kadra Wisły, to emeryci z odzysku, rekonwalescenci nawet z igłami w kolanach lub pseudo piłkarze albo przechodzący mutacje wieczne dzieciaki. Wszyscy za darmo jako czynnikiem doboru kadry zespołu bez patrzenia na pozycje na jakich grali, gdzie Smuda przerabia ich pod potrzeby klubu.
I ktoś tu chce wyrzucać trenera bo analfabeci piłkarscy, dobierani losowo do drużyny przegrali 3 mecze uznawane przez właściciela i kibiców za najważniejsze w rundzie a klub do tej pory był liderem ekstraklasy ?
Smuda zrobił co mógł a teraz trzeba zawołać do klubu fachowców czyli PIŁKARZY ale nie skrzydłowych, jak bezmózgie pędziwiatry poubierane w korki na płetwach, bo nawet nie na stopach, gdzie Donald przybył jako obrońca, a na skrzydłach za to grają z nazwy tylko napastnik z Ruchu i 33 letni rozgrywający z zaszytą igłą w kolanie. O napastnikach czy obrońcach już nie wspomnę. Strach się bać, kogo znowu wiatr z innych klubów wyrzuci na ulice a Wisła ich pozbiera z pod swoich bram, jak uczyniła to z Piotrkiem.
Niech Cupiał zakończy rozkład Wisły i zabierze się za odbudowę Wisły, systematyczną, opartą o politykę sportową, polegającą na ciągłym i sensownym ulepszaniu kadry piłkarskiej oraz rynkowym powiększaniu budżetu klubu , a nie znowu irracjonalnym żądaniu od trenerów bycia cudotwórcami, bo to robi się już niesmaczne.
Cytat:
- Zamykając temat Wisły – jest Pan rozliczony z klubem w stu procentach? - Nie. To jest dla mnie dość przykra sytuacja. Jeszcze gdy prezesem Wisły był Jacek Bednarz wiele razy prosiłem go, żeby klub starał się ze mną powoli rozliczać. Zdaję sobie sprawę z sytuacji, jaka jest w Wiśle, dlatego prosiłem, żeby wypłacili mi choć jedną zaległą pensję, choć te zaległości są o wiele większe. Doszło jednak do takiej sytuacji, że były obietnice, pensji nie było, aż w końcu prezes przestał ode mnie odbierać telefon. Później prezes Bednarz z Wisły odszedł. Wiem, że ostatnio chłopaki dostali część zaległości. Ja nie zobaczyłem ani grosza, a mówimy o okresie, w którym byłem przecież zawodnikiem Wisły. To też jest dla mnie przykre. Próbuję dojść do porozumienia z obecnymi władzami klubu, ale sytuacja jest bardzo podobna do tej z okresu pracy Jacka Bednarza. Cóż, pozostaje mieć nadzieję, że ostatecznie jakoś się porozumiemy. - Będziecie się musieli porozumieć, bo inaczej Wisła nie dostanie licencji na kolejny sezon.
Czytaj więcej: http://www.gazetakrakowska.pl/artykul/3593737,michal-miskiewicz-bramkarz-na-zakrecie-wywiad,id,t.html
|